logo

Styropianowe wykopalisko

Byłym dysydentom  zresetował  się galopujący Alzheimer.  Po prawie 40 latach jednemu z nich  nagle przypełzło  do głowy gdzie schował kwity na swoje bohaterstwo. W jaki sposób doszło do cudu odkrycia  jakoś cicho, bo chyba ten co je schował - żyje.


Dumne oświadczenie byłych "dysydentów"  to kpina z historii. Niewielka różnica w pisowni między dysydentem a decydentem czyni historię prawdziwą. Dość łatwo ci pierwsi przeistoczyli się w tych drugich przy okrągłym stole, dzięki czemu opozycyjnym i internowanym TW coraz łatwwiej wykazywać swoje bohaterstwo i wypinać pierś po ordery.

Oświadczenie to oświadcza o "rewelacyjnym znalezisku w postaci tajnego archiwum KOR". Archiwum to nie trzonowy ząb mamuta o którym nikt nie wiedział że go zgubił. Ktoś musiał te fiszki przygotować spakować i schować.

I co ? kazał sobie zapomnieć gdzie je schował? Teraz dopiero je cudownie odnaleziono ? Przez 40 lat zajęci przejmowaniem pańswtowego i utrwalaniem swojego oraz władzy demokratycznej nie mieli czasu szukać?

Tylko patrzec jak z naszych pieniędzy zacznie powstawać muzeum imienia Adama i Jacka.

"We wtorek 23 września, w rocznicę założenia Komitetu Obrony Robotników, na konferencji prasowej organizatorzy akcji pomocy sprzed 40 lat - Wojciech Fałkowski, Krzysztof Łączyński, Antoni Macierewicz i Piotr Naimski - przedstawili  tajną kartotekę, która została niedawno odnaleziona."

No proszę. Akurat im się znalazło na rocznicę. A może to Donek trzymał papiery w szafie Lisiaka i jak się pakował, znalazł i oddał. Żartuję oczywiście tak jak i ze mnie żartują.

Odnalezione właśnie archiwum zostało ukryte w maju 1977r. w piwnicy należącej do rodziny Wojciecha Fałkowskiego który zajmował się kartoteką, a po aresztowaniach członków KOR  miał zastąpić kolegów siedzących w więzieniu. Stąd ukrycie kartoteki.

Pan profesor, wykładowca Uniwersytetu Warszawskiego, historyk mediewista posiada zapewne niezłą pamięć skoro doszedł do takich tytułów naukowych, ale trzeba mu było 37 lat aby przypomniał sobie o ukrytej kartotece.

Historyk nie chronił przed zniszczeniem dokumentów historycznych?

A przecież tłumaczy się nam, że kartoteka ta ma  "niezwykłe znaczenie dla odtworzenia prawdziwej historii reżimu komunistycznego i powstania opozycji". Pokazuje, jak okrutne były wówczas represje, które spadły na robotników, kto organizował KOR i akcję pomocy, a także kto imiennie skazywał represjonowanych.

Pierwsze wpisy pochodzą z 26 czerwca 1976 r., ostatnie z kwietnia 1977 r. Kartoteka zawiera też zupełnie nieznane relacje z przebiegu protestu w Ursusie i w innych miastach, pozwalające w nowym świetle pokazać skalę robotniczego protestu. Łącznie kartoteka zawiera blisko 600 kart (fiszek).

Nazwiska śledczych z SB, prokuratorów, sędziów, członków kolegiów orzekających kary aresztu stanowią jedyny tak pełny zbiór ludzi komunistycznego aparatu bezpośrednio odpowiedzialnych za represje.

Zapytać by tu wypadało pana Macierewicza. Czy nie należało sięgnąć, po to archiwum wówczas gdy wykonywana była ustawa sejmowa tzw. uchwała lustracyjna w czerwcu 1992r ? Czy ogłoszenie listy nie wymagało rzetelnego przygotowania i sprawdzenia z wykorzystaniem tak cennych dowodów trzymanych  w pudełku po butach?

Ogłaszacie te nazwiska wtedy gdy  większość tych ludzi już nie żyje albo pobiera wysokie nie odbieralne emerytury a możliwość dokonania lustracji ma mniejsze szanse byt niż  lądowanie  polskiego promu kosmicznego na Marsie?

Nie musicie nas przekonywać o tym jakimi byliście bohaterami, bo jakie były prawdziwe układy między władzą a opozycją ( nie stała się krzywda nikomu z głównych korników) zapewne nigdy się nie dowiemy.

Czy KOR to była operacja fałszywej flagi przygotowującej nas do 1980 r i przewałki  z roku 1989?  Wielu opozycjonistów studiowało na uczelniach, na które dzieci chronionych przez nich roboli, nawet przy pomocy dodatkowych punktów nie mogły się dostać.

Demokratyczna opozycja  tamtych czasów  głownie pracowała  na uczelniach oraz w państwowych elitarnych instytucjach. Wyjeżdżała na stypendia za granicę gdy inni nie marzyli nawet o otrzymaniu paszportu. I jakże miękko i ekskluzywnie wylądowała w PRL-Bis.

Można było, jak się okazuje, być prześladowanym działaczem KOR  i w latach 1976-80 pracować w PAN,(vide Geremek) albo w roku 1981 wyjechać na stypendium do USA. To dane z Wikipedii których raczej  nikt nie kwestionuje (bo do wczoraj jeszcze  tam były).

Władze PRL nie zdecydowały się  wytoczyć  procesu aresztowanym i w związku ze świętem 22 lipca ogłosiły amnestię, która objęła poza członkami KOR, także ostatnich uwięzionych robotników skazanych po czerwcu 1976. Wszyscy wyszli na wolność 23 lipca 1977 r. Teraz mają poprawne życiorysy.

W zapiskach z archiwum są takie cytaty : "Złamana dwukrotnie szczęka, pogotowie na Lindleya".

Którego z dzisiejszych członków elity politycznej  dotyczy ten zapis? Obawiam się że żadnego, choć chciałbym się mylić.

Tak, że może towarzysze rewolucjoniści trochę ciszej nad ta trumną w której pochowaliście marzenia Polaków o wolności, o sprawiedliwym, uczciwym państwie, którego zresztą jak mówią luminarze władzy podobno tak naprawdę już nie ma.

To o co wy walczyliście? I dla kogo ?


PS. A nie widział ktoś archiwalnych zapisów z Magdalenki? Nie było was tam? Nikt w buty dokumentów nie schował ?

Na podstawie tekstu Nathanela Oryginał tu: http://3obieg.pl/odnalezione-archiwum-kor-kpina-w-zywe-oczy


Ocena: 1100 250
Głosów: 1350
3290 odsłon
Brak komentarzy

Strony Patriotyczne Konkurs na poezję emigracyjną

Informacje szczegółowe po kliknięciu w obrazek JPII Tytuły prac oraz krótką notę biograficzną należy przesłać e-mailem w formie załącznika na jeden z tych adresów: jpiipapa@mail.com

antydotum@optonline.net