logo

KOZA I TRÓJKĄT JANDY

Krocząca dumnie w awangardzie sił postępu Krystyna Janda postanowiła zrobić przedstawienie o miłosnym trójkącie, ale nie jest to taki zwykły trójkąt, bo „tą trzecią" nie jest długonoga blondynka, tylko krótkonoga sierściucha koza o żeńskim imieniu „Sylwia” – czytamy w opisie przedstawienia, które Krystyna Janda nazwała teatrem.

Tak ! nie mylicie się,! zwykła, okryta cuchnącą sierścią oborowa koza.”

Tak oto po „małżeństwach” homoseksualnych Pani Janda zrobiła kolejny krok ku bardziej zaawansowanym dewiacjom, tym razem ku zoofilii, bo zwierzę też człowiek i należą mu się erotyczne przeżycia jak psu micha.

ŚLUB


Nie ważne dla Jandy Krystyny jest to, że koza bardziej jest zainteresowana przeżuwanym sianem niż przeżuwaniem erotyzmu narzucanego przemocą kozie przez reżyserkę i jej spektakularnych bohaterów, ale przedstawienie to, od początku zakładało empatię zwierzęcia.

Dzięki tej empatii główna bohaterka koza ma przeżyć erotyczny orgazm. W jaki sposób sprawdzić czy cel Pani Jandy został osiągnięty trudno powiedzieć, bo chociaż sama Janda po prostu może osiągnięcie orgazmu oznajmić oralnie swoim wielbicielom, ale kozie beee może być odebrane jako rozpacz rozbudzonego a niezaspokojonego erotycznie zwierzęcia.

Istnieje do tego ryzyko, że Liga Ochrony Zwierząt może wnieść pozew przeciw artystom za brak psychologa, dla kozy, którego główna bohaterka została w sposób barbarzyński pozbawiona przy tak streso-gennym dla niej spektaklu.

Na profilach facebookowych „Raz prozą, raz rymem odniesiono się do kolejnych „artystycznych” popisów pani Krystyny:

- W teatrze Kryśki Jandy wystawiana jest sztuka ,,Koza albo kim jest Sylwia?”. Sztuka opowiada o trudnym uczuciu mężczyzny, który zdradza swoją żonę z kozą.

Martin i Stevie są szczęśliwym małżeństwem. Mają osiemnastoletniego syna Billego, który jest homoseksualistą i który tylko patrzeć, jak zechce robić karierę i zostanie Prezydentem miasta Słupsk.

Podczas wywiadu rozkojarzony Martin wyznaje, że mimo olbrzymiej miłości do żony, której nie zdradził z kobietą, to podczas wyjazdu na wieś zakochał się w … kozie.”

Uf! kamień z szerca żonie spadł. Jednak nie zdradził jej z inną kobietą.

Koza beczy, bo domaga się aborcji, a conajmniej tabletki "dzień po" żeby mieć odpowiednią przestrzeń do uciech erotycznych ze swoim kochankiem w oborze.

Koza najwyraźniej zajęła się nie tylko nierządem ale i polityką bo w Internecie już można spotkać nawoływania żeby głosować na „ZandbEEEEEErga”.

Zdrada, odrzucony homoseksualny syn, silna żona i konserwatywny zapatrzony w małżeństwo przyjaciel.” To opis wystawianego zoofilskiego dziadostwa.

Zapatrzony w małżeństwo przyjaciel to sarkastyczne, negatywnie nacechowane określenie. Bohater ma ciągotki do kozy, ale jego  przyjaciel to czarny charakter, bo chce go od tego odwieść i przypomina mu, bezczelny, że nie może bzykać kozy bo przecież ma żonę.

Ciemnogród zaściankowy. Na 99% pisowiec. Ten 1% to Nowoczesny Sfetru który przecież na oczach wszystkich zabrał swoją kozę na Maderę.

Rzucanie w widzów kozim łajnem na scenicznych deskach wyczerpuje znamiona wyzwania rzuconego społeczeństwu.  „To studium upadku człowieka.”

Studium upadku człowieka bo przecież w narodzie pozostała jeszcze świadomość, że kiedyś teatry poruszały skomplikowane tematy dotyczące ludzkiej psychologii, ważne tematy moralne, społeczne i filozoficzne. A dzisiaj? Widz płaci za bilet by zobaczyć sztukę o bzykającym zoofilu zakochanym w kozie.

Scenariusz banalny: ona, on, ta trzecia. Niby można się z tym uporać, da się coś wyjaśnić, porozmawiać.” Ale jak tu kuźwa porozmawiać ….z KOZĄ?

Brak dialogu to w/g pani Jandy kierowanie się krzywdzącymi stereotypami, mowa nienawiści i jawna kozofobia. Najlepiej by było w tej sutuacji rozdzielić wszystkie kozy po parafiach i zacząć rozmieszczać tam uchodźców , dla których koza to nienaruszalny atrybut ich erotycznej kultury.

Głowna bohaterka przedstawienia czyli koza „Sylwia" niewątpliwie jest tu jedyną pozytywną postacią, która mimo wszystko  wzniosła się ponad osiągnięcia intelektualne Pani Jandy i jestem przekonany,  że   gdyby wpuścić ją na widownię tego teatru, i kazać jej obejrzeć to co zrodziło się w baranim łbie Pani Jandy , zabeczałaby się żałośnie na śmierć.


Ocena: 429 28
Głosów: 457
1453 odsłon

trzymaj łapy przy sobie (Odpowiedzi: 1)

01.06.2017 04:07:50
~starowicz
Jakiś kolejny kozofil już czerwoną łapę postawił. Ciekawe ile jeszcze tych dewiantów się tu okaże

antydotum@optonline.net