logo

 

Zew Życia

Dziś obudził mnie jakiś  figlarny ptak wyśpiewujący swoje trele na figowym drzewie. Wiewiórki harcując po dębie  nawzajem  wyczyniały psoty  nie szczędząc sobie żołędzi. Wiatr przegania  deszczowe chmury to tu to tam  a mroczny poranek zalewa się deszczem dzwoniącym o szyby uchylonych okien.

Dziękuję  Ci  Panie Boże, że dajesz mi zobaczyć i przeżyć  ten następny dzień.....

Świadomość rozpoczyna rejestrację kolejnego dnia  mojego życia .... Rutynowe  czynności pozwalają  na przygotowanie  do niecodziennych wydarzeń jakich każdy oczekuje na co dzień  a które niemal nigdy nie nadchodzą...

W myślach zaraz  po przebudzeniu przebiega  lotem błyskawicy powitanie "Dzień dobry kochanie" ale  pustka mnie otaczająca , bezlitośnie sprowadza  na ziemię z tego pierwotnego uniesienia ...

Gorączkowo szukam  w pamięci  jej wizerunku i smaku jej  ust , których delikatność czuje się  aż po  dreszcze jakich można doświadczać tylko w szczególnych stanach przeżywalnej miłości ...

Zmysły poruszone jawą odtwarzają  to wszystko, co  zarejestrowała pamięć... Ponownie czuję każdy dotyk  rąk, każdy oddech , westchnienie , śmiech  i uśmiech  oraz  ten ezoteryczny zapach unoszący się z tajemnych zakamarków  ciała w których ukrył się cały nieopisanie uroczy aromat  przebogatej  duszy ...

Pamięć i jawa stają naprzeciw siebie  by wzajemnie się uzupełniać.  Elektroniczny zegar stojący obok nocnej lampki bez emocji odmierza kolejne sekundy życia, którego drugi brzeg nie może być poznany przed czasem. Bezszelestnie mijający czas wypiętrza  jeszcze jedną  wijącą sie zmarszczkę , bedącą świadectwem coraz doskonalszej dojrzałości.....

Nowy dzień  niepostrzeżenie przełożył następną kartkę  z mojej księgi w której daremnie by trzeba  szukać następnego rozdziału o szczęściu i miłości...

Mimo to  staram sie uśmiechać i uczę się życia na nowo. Nie  zasypuje mnie ono ani  szczodrością  ani radością ale w najdrobniejszych jednostkach miary odmierza mi codziennie nową porcję nadziei ...

Każdego dnia uparcie dziękuję Bogu za jego Miłosierdzie jakiego doświadczam podczas codziennej modlitwy, pomagającej  mi dźwigać swój los. Modlitwy , która pomaga  także  przetrwać następny dzień oczekiwania na radość  ponownego spotkania  .....

Unifikacja tych wszystkich nadziei  stwarza wyjątkową sytuację w której  staje się ona motorem napędowym zarówno życia jak i śmierci... My zaś jak ten kwiat jednej nocy  będziemy oczekiwać kulminacji  wszystkich zdarzeń, które prowadzą nieuchronnie do jednoznacznej odpowiedzi  na zew życia, niosącego  się poprzez całą przeszłość i przyszłość , przez całą przestrzeń zawartą po obu brzegach oceanu  

.... Tu jestem ....

Brak odpowiedzi na ten zew   nieuchronnie zawęzi  wszelkie  nadzieje do uświadomienia sobie własnej dojrzałości dzięki której, już  tylko łza będzie obmywać następną  zrodzoną przez mijające życie .... zmarszczkę....


Ocena: 456 68
Głosów: 524
1070 odsłon
Brak komentarzy