logo

Wyrok

Im dłużej PIS rządzi tym bardziej upodabnia się do wszystkich wcześniejszych uzurpatorów mających władzę w swoich łapach przed PIS. Dziś różnice pomiędzy PIS a innymi partiami mającymi swoich przedstawicieli w parlamencie zatarły się całkowicie.

Nowomowa została bardziej udoskonalona a „Pegasus spyware” daje PIS dużą przewagę nad innymi, bo dysponując każdym słowem wypowiedzianym nie tylko na obszarze RP, ale i w całej Europie, można w sposób doskonały posługiwać się zarówno manipulacją, szantażem, korupcją, ale także i zastraszaniem, a nawet fizyczną likwidacją swoich przeciwników.

Mimo to politycy Zjednoczonej Prawicy są na tyle prymitywni w swoich przekonaniach, że lekceważą fakt utraty zaufania do siebie i ignorują dość znaczną grupę swojego żelaznego elektoratu, do którego i ja także jeszcze nie tak dawno należałem.  

Nie da się korzystać z poparcia, które nie istnieje. A mimo to ZP zachowuje się tak, jakby nic się nie stało, traktując swoich wyborców jak nierozgarniętych jełopów, którzy bez względu na wszystko pozostaną w całkowitej dyspozycji PISowskich elit do dowolnego wykorzystania.

Takie podejście do polityki wkrótce zrewiduje rzeczywistość jaka czeka już ignorantów z koalicji rządzącej przy urnach wyborczych.

Nie wiadomo tylko czy to postepowanie jest zaplanowane i świadome, mające doprowadzić do pozbycia się władzy, która dziś już parzy w ręce jak rozżarzony węgiel, czy też takie zachowanie wynika z ignorancji rzeczywistości, jaka się w Polsce dzieje i zaufanie we własne możliwości oparte na systemie „Pegasus”.

Jesteśmy już po rozprawie sądowej w rezultacie której, sprawa wytoczona przeciw Jakubowi Żulczykowi, za obrażenie Prezydenta RP została umorzona. Poruszyło to polityków obozu rządzącego i usłużne im łże media, których apetyt na zamordyzm w najjaśniejszej Rzeczpospolitej rośnie z dnia na dzień.

"To psucie debaty publicznej, legitymizowanie nienawiści, które odbije się też na sędziach" - w ten sposób wiceminister sprawiedliwości Sebastian Kaleta odniósł się do decyzji warszawskiego sądu o umorzeniu sprawy pisarza Jakuba Żulczyka, oskarżonego o znieważenie prezydenta w mediach społecznościowych.

W dniu 10 stycznia rano (w kolejną miesięcznicę jaką PIS obchodzi od 2010 roku) Sąd Okręgowy w Warszawie umorzył sprawę pisarza Jakuba Żulczyka oskarżonego o znieważenie prezydenta Andrzeja Dudy.

Chodzi o wpis zamieszczony na Facebooku w listopadzie 2020 r, w którym - w kontekście wyborów prezydenckich w USA - Żulczyk nazwał Andrzeja Dudę "debilem". 

Prokuratura domagała się dla pisarza pięciu miesięcy ograniczenia wolności w postaci prac społecznych oraz przeprosin na Facebooku. Do tego orzeczenia odniósł się na Twitterze wiceminister Sebastian Kaleta.

"Dzisiejszy wyrok wydany przez sędziego Tomasza Grochowicza w sprawie Jakuba Żulczyka daje podstawę, by bezkarnie każdego sędziego w Polsce nazywać debilem przy każdej okazji. To psucie debaty publicznej, legitymizowanie nienawiści. Odbije się to na sędziach niestety też" - napisał wiceszef MS.

Taka wypowiedź obrazuje poziom intelektualny polskich władz. Walenie na oślep bez żadnej refleksji tylko dlatego, że uzurpatorzy z PIS oczekiwali represji w stosunku do człowieka, który ocenił po swojemu działania innego człowieka (do czego miał prawo) świadczy wyłącznie o tych, co w taki sposób się wypowiadają.

Jak zaznaczył minister Kaleta "symboliczny wymiar tej sprawy, czyli granic wolności słowa znanego pisarza wobec organów własnego państwa, mógł położyć tamę narastającej wulgaryzacji debaty, bez dotkliwych dla pisarza sankcji". "Sąd wybrał inną drogę, być może z politycznych motywacji" - ocenił Kaleta.

Proces w tej sprawie - z oskarżenia osoby prywatnej - ruszył w listopadzie i zakończył się po dwóch rozprawach. Żulczyk nie przyznał się do stawianego mu zarzutu, tłumacząc, że wpis miał być wyrazem krytyki i zaniepokojenia działaniami prezydenta Andrzeja Dudy - jego zdaniem narażały one na szwank "międzynarodową reputację Polski".

Obrona pisarza wniosła o uniewinnienie. Prokuratura domagała się natomiast pięciu miesięcy ograniczenia wolności w postaci prac społecznych oraz publicznych przeprosin na Facebooku.

Pan Kaleta nie po raz pierwszy dał dowód indolencji nie wnikając w materię procesu sądowego jaki toczył się wobec pisarza.

Ze szczególnym naciskiem trzeba tu podkreślić, że to niezbyt chwalebne określenie, jakiego użył Pan Jakub Żulczyk, było użyte wobec osoby, obywatela RP a nie wobec Urzędu Prezydenta RP, pomimo, że osoba taka, taki urząd w tym samym czasie sprawuje.

Polskie prawo penalizuje obrazę Urzędu Prezydenta nie zaś obrazę osoby fizycznej pomimo, że osoba taka w tym samym czasie taki urząd może sprawować.

Ktoś, kto powinien stanąć przed Trybunałem Stanu za zdradę Ojczyzny, za czyny szkodliwe dla Rzeczpospolitej, której przysięgał służyć, nie ma zdolności honorowych.

Ktoś, kto bezprawnie zmienia nazwę kraju, który reprezentuje z „Rzeczpospolita” na „Polin” nie mając takich uprawnień ani jurysdykcji, nie ma zdolności honorowych.

Ktoś kto w obiekcie Urzędu Państwowego organizuje i uczestniczy w obchodach obcych obrzędów wyznaniowych nie ma zdolności honorowych.

Ktoś kto działa na rzecz obcych państw i służb (patrz Prezydenckie veta), nie ma zdolności honorowych by sądzić się z kimkolwiek za uszczerbek na honorze.

Taka osoba ma wszelkie kwalifikacje do tego by stanąć przed polskim wymiarem sprawiedliwości, najpierw przed polskim Trybunałem Stanu a następnie przed Sądem Karnym pierwszej instancji z oskarżenia publicznego za zdradę stanu.

Szaleństwo i komplikowanie prawa przez wszystkie ekipy rządzące do tej pory,  ma na celu wyłącznie takie jego zagmatwanie, by totalitaryzm wprowadzany tylnymi drzwiami do państwa prawa, mógł w pełni w sposób niezauważony zastąpić wszystkie procedury demokratyczne.

Naszym obowiązkiem, każdego Polaka i obywatela Rzeczpospolitej jest przed tym się bronić dla siebie i przyszłych pokoleń.


Ocena: 2 0
Głosów: 2
678 odsłon