logo

Kto robi z polskich dzieci - wariatów?

 

Znamy powiedzenie: Z tymi dziećmi można zwariować albo ze szkoły stwierdzenie nauczyciela o uczniu ( i to nie jednym) ty przygłupie. Teraz okazuje się, że nasza młodzież jest nie tylko zwariowana, ale psychicznie chora i trzeba ją leczyć.


Ale tu nie wystarczy działanie jakie potajemnie stosowano dawniej, gdy dosypywano w wojsku, akademiku czy internacie na uspokojenie i osłabienie popędu - brom. Teraz potrzebne są obiekty (niedawno słyszałem info o otwarciu nowych kilkuset przychodni psychiatrycznych) oraz szkolenie tabunów psychologów i psychiatrów. I im więcej tych speców tym bardziej chore psychicznie okazuje się społeczeństwo.

Zwariować można.

Czytam tytuł informacji medialnej: "Będą reformy w psychiatrii dziecięcej. Deklaracja wsparcia od prezydenta i pierwszej damy. Otrzymaliśmy zapewnienie od prezydenta i pierwszej damy we wsparciu moich działań, jako Rzecznika Praw Pacjenta – powiedział w wywiadzie Bartłomiej Chmielowiec, pytany o szanse na reformy psychiatrii dziecięcej, która zmaga się z wieloma problemami, m.in. finansowymi, infrastrukturalnymi czy kadrowymi.

Zauważyliście? Nie psychologii a psychiatrii dziecięcej ! i zajmuje się tym najwyższy organ państwa - Pan Prezydent RP.

- Przy prezydencie działa rada ds. ochrony zdrowia. Tematem najbliższego spotkania rady będzie właśnie temat psychiatrii, w tym psychiatrii dzieci i młodzieży - informuje RPP.

-Rozmawialiśmy o dwóch konkretnych sprawach. Pierwsza to kwestia możliwości wykorzystania na rzecz psychiatrii dzieci i młodzieży, obecnie istniejących centrów pomocy pokrzywdzonym przestępstwem, finansowanych z Funduszu Sprawiedliwości - zdradził Rzecznik Praw Pacjenta.


Czy Polska to naród zdrajców? Czemu ulubionym zwrotem w informacjach słyszymy, że ten zdradził to a tamten zdradził owo, Czy słowo "poinformował" jest już zakazane tak jak słowo "murzyn"?

Działają nie tylko prawnicy, ale też psycholodzy, których można w tym trudnym okresie wykorzystać na rzecz wsparcia psychiatrii dzieci i młodzieży - powiedział pan rzecznik. - Druga kwestia to kampania informacyjna, która mogłaby odbyć się w wakacje, przed pójściem dzieci do szkół (…) Mamy wiele różnych aktywności, a niestety jest czasami problem z edukacją i dotarciem do pacjentów, rodziców i dzieci.

Stąd pomysł, żeby taką kampanię informacyjną stworzyć i wzmocnić głos na rzecz reformy w psychiatrii dzieci i młodzieży - mówił rzecznik praw pacjenta. A co na to rzecznik Praw Dziecka? A co Minister Edukacji?

Pierwsza dama była bardzo zaangażowana i miała bardzo dużą wiedzę. To zapewne związane z zawodem nauczycielki, który to zawód pani Duda wykonuje, a przecież wiele problemów jeżeli chodzi o psychiatrię dzieci i młodzieży narasta w szkole. Polskie dzieci są coraz bardziej obciążone psychicznie. "Na 30 uczniów sześcioro ma depresję"

Danuta Wieczorkiewicz z, fundacji "Zobacz... Jestem" informuje:

"Od jakiegoś czasu faktycznie obserwuje się w tej grupie wzrost najróżniejszych zaburzeń psychicznych. Coraz częściej rozpoznawana jest depresja. Statystyki pokazują, że cierpi na nią około 2 proc. polskich dzieci w wieku przedszkolnym, a od 4 do 8 proc. dzieci w szkołach podstawowych i nawet 20 proc. dzieci w szkołach średnich.

To oznacza, że na każdą klasę, w której jest 30 uczniów, sześcioro ma depresję. Często towarzyszą jej innego rodzaju zaburzenia. U dziewczynek są to zwykle zaburzenia lękowe, u chłopców - zaburzenia zachowania. Oprócz tego pojawiają się m.in. zaburzenia odżywiania się, fobie różnego rodzaju."

Jak widzimy polskie dzieci wariują w galopującym tempie.

Czemu zawdzięczamy te dobrodziejstwa polskiej młodzieży? Czy aby nie tonom szczepionek wstrzykiwanych dziecku od narodzenia? czy aby nie laptopom i smartfonom? Czy aby nie toksycznym treściom chłoniętym z durnych gier i na forach społecznościowych? Czy nie durnym lekturom typu Harry Potter? A narkotyki i używki? A pokazywanie "wściekłych bab" w TV?

Nie można wmawiać społeczeństwu, że problemy psychiczne dziedziczymy po naszych dziadkach ( spece mówią że dziedziczymy to po dziadkach  a nie że po rodzicach bo widocznie oni sami mając dzieci i uważają się za "mądrych").

Czy zamiast budować przychodnie i szpitale psychiatryczne i szpikować dzieci ogłupiającymi lekami nie warto zająć się zapobieganiem chorobom psychicznym dzieci i młodzieży.
Docelowo ma powstać trzy poziomowy system opieki dla dzieci i młodzieży. Pierwszy poziom to Ośrodki Środowiskowej Opieki Psychologicznej i Psychoterapeutycznej, zatrudniające psychologów, psychoterapeutów i terapeutów środowiskowych (bez lekarza). Drugi poziom to Środowiskowe Centrum Zdrowia Psychicznego, w którym można będzie skorzystać z porady psychiatry.

Trzeci poziom to Ośrodek Wysokospecjalistycznej Całodobowej Opieki Psychiatrycznej (oddział psychiatryczny). Ministerstwo Zdrowia i NFZ już w ubiegłym roku ogłosiło sukces  300 specjalistycznych placówek - miały ruszyć pierwsze Ośrodki Środowiskowej Opieki Psychologicznej i Psychoterapeutycznej dla dzieci i młodzieży. Istnieją nawet Oddziały Kliniczne Psychiatrii i Psychoterapii Wieku Rozwojowego. Sprawa wygląda poważnie,

Nie zamierzał zgłębiać tego tematu w jednej notce a tylko problem zasygnalizować. Warto samemu pomyśleć. A pomyśleć trzeba o zgoła czymś innym. O tym czy młodzieży potrzebny jest psycholog albo psychiatra. Dzisiaj jest dzień dziecka. O czym się z tej okazji dowiadujemy?

Ano o tym, że po jednym dniu pobytu w szkole ( po wielomiesięcznej absencji I zdalnym nauczaniu) polska młodzież potrzebuje psychologicznego wsparcia. Doznają bowiem w szkole szoku i muszą z kimś o tym porozmawiać. Dlatego uruchomiono dla nich specjalne linie telefoniczne.

A cóż to? Czyżby zdradziecki Cowid jak pirania wyżarł nagle Rodziców?. Wytępił tępych nauczycieli? Dziecko nie ma z kim porozmawiać I  potrzebuje zdalnej telefonicznej porady ze smartfona tak jak starsi porady telefonicznej lekarza rodzinnego? A może porady psychologicznej potrzebuje degenerat, który taki pomysł porady wymyślił.

A nie przychodzi Wam do głowy, że współczesne pokolenia wypranych mózgów nie potrafią zrozumieć już niczego co nie dociera do nich ze smartfona, laptopa lub telewizora?
O czym marzyły dzieci w Dniu Dziecka? Ano o tym żeby zaszczepić się genetycznie modyfikowaną szczepionką opartą na abortowanych ludzkich embrionach (to jedyny ludzki aspekt tej pseudo pandemii).

Słyszałem dzisiaj w radio jak to szczęśliwi uczniowie jednej ze szkól średnich ustawiali się, w liczbie ponad 700 sztuk, w kolejce do szczepionki. Uniwersytecki Szpital Kliniczny z okazji Dnia Dziecka otworzy specjalny punkt szczepień dla wrocławskich uczniów. 16- i 17-letnie osoby będą mogły otrzymać pierwszą dawkę szczepionki w V LO we Wrocławiu.

Zaplanowano zaszczepienie ponad 700 uczniów.  Wybrano preparat Pfeizer – jedyną dotychczas dopuszczoną w UE szczepionką dla młodzieży poniżej 18 lat. Chętni uczniowie zostają dopuszczeni do szczepienia po okazaniu wypełnionego i podpisanego przez rodziców lub opiekunów prawnych oświadczenia i po wstępnej kwalifikacji lekarskiej. Tylko Pfizer ma nie zaszkodzić człowiekowi? A reszta wszczepianego ludziom badziewia truje?,

O całej akcji pieją oczywiście reżimowe media. Dlaczego w trakcie pisania tego tekstu kojarzyły mi się te dwa zdjęcia dzieci ?

Natanel


Ocena: 36 1
Głosów: 37
446 odsłon