logo

KU NORMALNOŚCI

Każdego dnia uginamy się pod natłokiem nachalnej propagandy, która sprawia, że czujemy się źle, jacyś gorsi niż inni, mniej wartościowi, bo naprzeciw nas stawia się dla kontrastu celebrytów, jakieś gwiazdy telewizji, sportu czy polityki, ludzi ważnych, osobistości życia publicznego.

Ta nachalna medialna machina sprawia, że nie zastanawiając się nad niczym automatycznie czujemy się gorsi i sami zakładamy, że jesteśmy mniej warci, bo nie potrafimy zabłyszczeć przed kamerą, nie decydujemy o ważnych sprawach, nie zasiadamy na kierowniczych stanowiskach, mało mamy wiedzy, nie potrafimy śpiewać czy grać na scenie lub w filmach.

Jakby podświadomie wszystkie nasze ułomności lokujemy w tych osobach, które są nam stawiane przed oczy. To sprawia, że okazujemy im nadmierną uwagę, uznanie a nawet hołd, nie mając nawet pojęcia o tym, kim oni w rzeczywistości są i co wnoszą w kwitnące na ziemi życie...

Tymczasem niewielu zupełnie wyjątkowych ludzi stara się to zjawisko ocenić realnie.

Każde życie na ziemi ma identyczny początek i koniec. Te dwa elementy życia zawsze przebiegają tak samo. Jedyna różnica pomiędzy życiem a życiem tkwi w tym, jak wypełniamy tę całą czasoprzestrzeń pomiędzy poczęciem a śmiercią. Pomiędzy początkiem a końcem.

To ten przedział segreguje ludzi, niektórych wypiętrzając ponad innych a innym odmawiając godności.

Wraz z tym zjawiskiem u ludzi pojawia się strach. Bez względu na to jak na ten moment pomiędzy poczęciem a śmiercią, ktoś jest postrzegany strach jest elementem towarzyszącym każdemu. Jedni potrafią go przezwyciężyć inni się jemu poddają.

Strach siedzący gdzieś za kołnierzem bądź w zakamarkach duszy. Strach w oczach i w sercu. Strach, bo wszyscy jednakowo bardziej zawierzyli doczesności zamiast zawierzyć Bogu.

Strach przed zdemaskowaniem prawdziwego swojego oblicza, bo za nim kryje się już tylko pustka, której nie dało się swoim życiem wypełnić.

Strach jest wynikiem zestawienia siły i słabości.  Siła tych co posiedli wszystko staje się ich słabością, słabość tych którym nie udało się osiągnąć czegokolwiek staje się ich siłą.

Ktoś może powiedzieć, ze jest to typowy paradoks jednak tak nie jest, bo siła bez sprawiedliwości to przemoc, sprawiedliwość bez siły to nieudolność i niemoc.

Bogactwo talent kariera awanse i sukces, czyli to co stanowi siłę tego świata staje się jego bezsilnością.

To ci lepsi uciekają się do narkomanii by zasnąć, bo nie wiedzą czy jutro obudzą się jeszcze sławni, czy jutro obudzą się jeszcze bogaci i czy jutro wstaną jeszcze jako ci co decydują o życiu i śmierci innych.

Człowiek, któremu się nie udało przekroczyć granicy tego świata sławy nie traci niczego, o nic się nie musi martwić i nic mu nie zagraża, oprócz tej pozornej siły tamtych, którzy są słabsi od nas.

To oni by żyć muszą posiadać. My zaś żyjemy bez względu na posiadanie.

Tak więc siłą globalistów jest nasza słabość, ale jeżeli my w sobie dopatrzymy się tego, że nasza słabość jest naszą siłą, to w takiej konfrontacji ci co posiedli planetę i piekło nie będą mieli szans na żadne przetrwanie.

Zatoczyliśmy koło z którego można by powiedzieć, że nic nie wynika, że tak toczy się życie w XXI wieku, że taka jest normalność... ale to nic bardziej mylnego

Każdy kto czuje się wolnym już teraz wie, że jego siła tkwiąca w jego słabościach może dokonać ostatecznego zwrotu, w tej konfrontacji dobra ze złem.

Nie pomogą tu już ani rakiety, ani armie ani zbrojne bandy policyjne z wypranymi mózgami gotowe do wykonania każdego rozkazu. Bo wszędzie tam są ludzie słabi, których słabością jest ich siła pochadząca wyłącznie z umundorowania.

Hordy uzbrojonych zboczeńców na całym świecie z plakietką „Policja” szkolą się w specjalnych ośrodkach a system szkoleń jak i strategii, którą stosuje zło, spływa z góry w dół, stanowiąc jedną koncepcje panowania nad milionami.

Jeśli zacznie się oddolna reakcja sprzeciwu i wolny człowiek poczuje swoją wolność i wartość wolności to ci słabi, będą się organizować dużo skuteczniej, od samego dołu pnąc się w górę tworząc miliony koncepcji i strategii.

Naprzeciw zbrodni staną miliony nieprzewidywalnych reakcji, na które te bandyckie zgraje zboczeńców nie będą w stanie zareagować.

Wszystko co było siłą zbrodniarzy stanie się bezużyteczne, przeradzając się w ich bezsilność Poruszając się w wyćwiczonym już szyku, może zabraknąć wyobraźni, bo na takiej wojnie każdy pojedynczy policjant w obliczu nieprzewidywalnych reakcji tłumu staje się tylko ofiarą systemu.

Czas globalistów dotarł do krawędzi, poza którą jest już tylko przepaść. Cała finezja konfrontacji zaś, polegać będzie na konspiracji własnych myśli i czynów.

Tak długo, jak długo nie będą mogli milionom ludzi na raz, wyrwać ich myśli, tak długo nie będą w stanie kontrolować ich czynów.

Ci co bezkarnie okradli i zniewolili świat, muszą liczyć się z tym, że czas rewolucji francuskiej może się powtórzyć wraz ze wszelkimi tego konsekwencjami.

I tego oni boją się najbardziej, to spędza im sen z oczu, bo nasza słabość jest taką siłą, która pokonać może wszelkie zło i wszelki dobytek jaki ktokolwiek mógł zebrać.


Ocena: 1 0
Głosów: 1
922 odsłon