logo

Dzierżyński w Impasie


Premier Mateusz Morawiecki
poleciał do Strasburga bronić Polski przed uzurpatorami z Unii Europejskiej. Wyrok o wyższości prawa krajowego nad unijnym i we wszystkich sprawach nie przekazanych uzurpatorom traktatami jest nie do podważenia.


Strasburg, Francja, 19.10.2021. Przemawia Premier Mateusz Morawiecki

Wyrok ten choć wpisuje się w orzecznictwo Trybunałów innych państw europejskich, stał się przyczynkiem zdziwienia, obstrukcji i wściekłego ataku nie tylko na rządzących obecnie Polską, ale na samo państwo polskie i jego instytucje.

Świadczy to tylko o tym jak Polska była traktowana przez cały okres swojego członkostwa w UE i po co nas wciągnięto w ten unijny chlew.

"Nie rozpoznaję Polski, która przystępowała do Unii, a którą przyjmowałam jako mer Strasburga" - powiedziała w Parlamencie Europejskim Fabienne Keller. Tu można tylko westchnąć: „i całe szczęście!”

Oglądając wystąpienia europosłów w Parlamencie europejskim, można było odnieść wrażenie, że zarówno Premier Mateusz Morawiecki, jak i cała polska reprezentacja to tylko niewolnicy odcinający się swoim właścicielom na tyle na ile pozwoli Pan.

Nikt nie chciał słuchać żadnych racji ani żadnych argumentów. Pozwolili Morawieckiemu przyjechać i powiedzieć cokolwiek, by następnie okazać Polskiemu Premierowi nie tylko brak szacunku, ale nawet gesty pogardy.

To są właśnie te wartości europejskie o jakich bełkocze cały lewacki margines.

Premier miał uzgodniony czas swojego wystąpienia z decydentami PE, ale jak na bandytów i oszustów przystało, żadne nawet te formalne uzgodnienia nie zostały dotrzymane a Premier Polskiego Rządu był poganiany przez przewodniczącego obradom Pedro Silva Pereira jak baca pogania swoje barany.

Przez moment cały świat miał okazję zobaczyć prawdziwą twarz Eurokratów i uzurpatorów, którym wydało się, że kolejny raz mogą Polskę wdeptać w ziemię, zaorać i wymazać z mapy świata.

Czy efekt mógł być inny? Strasburg to jednak nie demokracja, to nie miejsce, gdzie panują jakiekolwiek zasady, to arena prymitywnych chamów okazujących wyłącznie swoją siłę.

Z ust europarlamentarzystów nie tylko obcych, ale co jest zgrozą samą w sobie, tych polskojęzycznych zdrajców, bez jakichkolwiek wartości, płynęły wezwania do obcięcia środków z Funduszu Odbudowy oraz zastosowania art. 7. 

Nadzorcy unijni i ich polskie pachołki po raz kolejny dali pokaz pogardy dla prawa, pogardy dla obyczajów, kultury ogólnie pojętej a nawet tej osobistej i szacunku dla samych siebie.

Polskie lewactwo w UE domaga się, aby Polska szła za ich przykładem i wyrzekła się własnej wolności, godności, honoru, suwerenności niepodległości i swojego dziedzictwa.

Wezwania do zastosowania art. 7 i odmowy wypłaty należnych Polsce środków mają zastąpić argumenty natury intelektualnej, bo dla prymitywnych organów bandyckiej organizacji jaką staje się UE, liczy się tylko siła.

Nikt nie zważa na to, że po drugiej stronie tej barykady jest Polska i jej pieniądze regularnie wpłacane do wspólnej kasy, z której to później te środki mają być wypłacane poszczególnym członkom UE.

Można łatwo przewidzieć, (jeśli rząd okaże się wystarczająco stanowczy), że to co bezprawnie nam UE stara się zrabować. możemy sobie łatwo odebrać zaprzestając wpłat do wspólnej kasy UE.

Efekt może być taki, że impas wejdzie w stan krytyczny a nakręcająca się spirala możliwości działania po obu stronach może sprawić, że nastąpi totalny rozpad tego dziadostwa zwanego Unią Europejską.

Mimo to, nie wiedzieć czemu, rząd liczy i stawia na bardziej pragmatyczną postawę Niemiec i Francji na szczycie Rady Europejskiej 21 i 22 października.

W końcu kanclerz Angela Merkel wezwała niedawno do dialogu, a nie zamrażania pieniędzy, ale jak dotąd nikt nam jeszcze nie wytłumaczył, dlaczego caryca Merkel w ogóle jednoosobowo może wzywać i egzekwować od instytucji UE cokolwiek tylko zechce.


Mateusz Morawiecki w PE.Debata po wyroku TK

Pytanie brzmi: czy dzisiaj w Polsce ktokolwiek widzi szansę na kompromis z Unijnymi uzurpatorami? I czy którykolwiek unijny Dzierżyński znajdzie przestrzeń do ustępstw?

Jarosław Kaczyński stwierdził niedawno w wywiadzie dla tygodnika "Sieci", że jedynym krokiem wstecz, jaki może wykonać Polska, jest zawieszenie działania Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego, do czego wezwał Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej.

Była to kolejna nieprzemyślana wypowiedź półtora metrowego wodza, któremu nie wystarczają fakty ani też to, czego już Polska doświadczyła na skutek tak pojętego kompromisu z bandytami.

Z przemówienia Mateusza Morawieckiego dobitnie wynikało, że wyroku Trybunału, który stwierdza, że TSUE nie ma kompetencji do orzekania o krajowym wymiarze sprawiedliwości, nikt z rządu ani też ze środowisk patriotycznych, które na szczęście w Polsce mają jeszcze większość podważać nie będzie.

To reduta, której PiS będzie bronić tak długo, jak to możliwe. Tylko jak długo w tym wytrwa? Mieliśmy już wiele przykładów stanowczych stanowisk, które zostały pochowane wraz z interesem narodowym Polski w imię zażegnania problemów, których zażegnać się nie da.

Tutaj jesteśmy, nigdzie się nie wybieramy. Powiedział Mateusz Morawiecki podczas swojego wystąpienia w PE. Był to kolejny błąd, tym razem w wykonaniu polskiego Premiera, który wcześniej zgodził się na Ursulę von der Leyen a potem na wprowadzenie funduszu odbudowy wraz z klauzulą powiązania środków unijnych z praworządnością.

Polska nie weszła do UE z pustymi rękoma - przekonywał Premier, ale nie wiem czy zdaje on sobie sprawę z tego, że  wracać będzie okradziona ze wszystkiego, nie tylko z pustymi rękami ale i ograbionymi do cna kieszeniami. 

Dalej mówił o suwerenności, problemach ze zbytnią uległością Wspólnoty wobec Rosji, nieuczciwych rajach podatkowych, cytując podobne wyroki TSUE odnośnie prymatu prawa krajowego w innych państwach Unii.

Zapomniał dodać tego co jest najistotniejsze, a więc nie wspomniał nawet słowem o wprowadzaniu “lewackiej ideologii" jako wartości UE dziś tak bardzo rujnujących Europę.

Pomimo głosów obrony, które padały z ust europosłów prawicowych, konserwatywnych i narodowych, większość przemówień ze strony innych europosłów była wybitnie lewacka. 

Trzeba by więc przypomnieć całej zjednoczonej prawicy, że jeśli naprawdę chcą by Polska nadal rozwijała się suwerennie i pozostała niepodległa, to kompromisów ze złem się nie zawiera, bo każdy taki kompromis musi prowadzić do ostatecznego zatracenia wszystkiego co szlachetne i dobre.



Ocena: 1 0
Głosów: 1
876 odsłon