logo

Kim jest żona ministra "rogacza"?
Dziełem chirurgów plastycznych!


Z ciekawości zajrzałem do artykułu o tym jak to nasilikowana i nabotoksowana "gwiazda" znudzona ciągłym oczekiwaniem na męża ministra postanowiła pójść w cug celebrytów.

Kiedy spojrzałem na jedno zdjęcie doszedłem do wniosku, że lepsze szkielety oglądałem na zajęciach anatomii. Gdybym w nocy obudził się przy kimś takim u mego boku, mój krzyk ze strachu podniósł by na nogi całą dzielnicę.


Żona Ministra Łukasza Schreibera – Marian Schreiber przed zmianą płci.

Kiedy spojrzałem na inne foto (usta- botoks, krzywy nos i szewski mostek z guzami stawowymi) przypomniałem sobie, że złożyłem śluby czystości.

Ale zreflektowałem się, że jeśli na takie ciało patrzę z obrzydzeniem to grzechu nie popełniam.

Zresztą nawet gdyby grzech był to i rozgrzeszenie nastąpiłoby automatycznie a świadomość, że oglądało się takie "cudo" byłaby na 100% wystarczającą pokutą.


Marianna Schreiber po zmianie płci na żeńską

Mówią, że to na zdjęciach to kobieta. Kobieta? ....To?.... Kobietę już kiedyś widziałem. Nawet różne. Ale żadna do takiej mumii nie była podobna.

Pomyślałem też, że minister zamiast dymisji powinien otrzymać jakieś ekstra odszkodowanie za trudne warunki w domu i estetyczną przemoc.

Swoją drogą, jeśli spotkała go kara za dziedziczny nepotyzm to może i dobrze, jeśli jednak Kaczor go wyleje, to jelonek zostanie teraz sam goły i wesoły jak jego małżonka.

Pan minister, syn tatusia ministra i mamusi urzędniczki wyższej niż jej obcasy, zanim zdążył zdobyć jakąś wiedzę i doświadczenie już musiał objąć stołek po mieczu (w Wielce Wysokiej Kancelarii Nierządowej).

Jakże więc inaczej mają się potoczyć jego dziedziczne losy, skoro szanowni rodziciele też się rozwiedli. Jakaś klątwa czy co?

Ale ja im nie "zadraszczam". Widocznie rodzina wyniosła swoje morale ze Zgorszenia Chrześcijańsko-Narodowego, gdzie szlify zdobywał Rodzic nr 1.

Nie dziwię się też, że takie walory moralno-etyczne są piastowane przez PiS a pielgrzymki liderów partii do Częstochowy stanowią tylko pokaz bluźnierstwa.

Niektórzy ironizują, że ta zjawa na Instagramie to piękność. Piękność? Toż to koszmar!  Nawet tirówki nie robią sobie takiej "reklamy". Ciekaw jestem jak taki jeleń wchodzi ze swoimi rogami do domu....


Jedyne co jest tu godne uwagi czytelnika na tym zdjęciu, to buty.

Przecież nagie zdjęcie na publicznym forum to zwykła zdrada z każdym kto fotkę ogląda. I to taka zdrada, że zdradobiorcy nawet nie można zdzielić po mordzie, bo jest anonimowy.

Ale są różne odmiany masochizmu i w tym przypadku widzimy, jak to jest.

Facet z odrobiną honoru już dawno zniknąłby z widoku publicznego i z takim porożem by swej hańby nie obnosił. Jakiś sprytny paparazzi powinien od rana do wieczora fotografować wyraz twarzy koleżanek i kolegów tego (no właśnie, jak go teraz nazwać?) ....  z pracy.

Nathanel


Ocena: 287 0
Głosów: 287
845 odsłon