Motto na dziś .....Ruszcie dupy i pod Trybunał Konstytucyjny! POlska KOna !!!!!!!.....

Wtorek 3 Listopad 2026 r.

Tło Zamachu Stanu

 

„Odchodzę z rządu Donalda Tuska, bo wartości są dla mnie ważniejsze niż stołki” – tymi słowami oznajmiła swoje odejście z rządu Donalda Tuska Katarzyna Pełczyńska – Nałęcz.

Takie oświadczenie w pełni uzasadnia opinię, że Polska 2050 to łgarze, karierowicze i ludzie bez twarzy - nie tylko jako formacja polityczna, ale także jako poszczególne osoby pełniące w niej wszelkie funkcje.

Była już pani minister oczywiście nie poszła do rządu dla realizowania swoich wartości czy idei partii, ale właśnie dla stołka, własnego prestiżu, pieniędzy i profitów.

Powodów do wyjścia z rządu z przyczyn ideologicznych było w ciągu tych trzech lat setki, jeśli nie tysiące.

Mimo to Pełczyńska-Nałęcz za każdym razem zapewniała, że jest lojalnym koalicjantem „koalicji zła” i – murem stojąc za tym rządem – popierała każdą zbrodnię popełnianą wobec państwa polskiego na jej oczach.

Nie pamiętała w ciągu tych lat o wartościach, odsunęła na bok honor i trzy lata, oczami wlepionymi w bandytę, czekała na awans na wicepremiera, przyjmując każdego dnia ślinę Tuska, wstrzykiwaną prosto w jej twarz nie tylko na posiedzeniach Rady Ministrów.

Nawet to nie motywowało jej do godnościowych zachowań i ocierając tę ślinę z twarzy, bez słowa czekała na start własnej kariery politycznej, a nie kariery jakiejkolwiek partii.

Doskonale wpisuje się ona w załganie całej formacji, stworzonej przez kotarowego z TVN, który – kierując się takimi właśnie przesłankami – w identyczny sposób próbował budować swoją karierę choć tak samo był traktowany przez Tuska i tak samo skończył.

Nie wypada ogłaszać zwrócenia powierzonego sobie mandatu w mediach społecznościowych, zanim nie zakomunikuje się tego drużynie. To nie fair, to łamie naszą umowę i zasady gry" - napisał Szymon Hołownia w reakcji na decyzję Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz o opuszczeniu rządu.

Oświadczenie Szymona Hołowni wprawia Polaków ze wszystkich stron sceny politycznej w osłupienie. 

Samo ciśnie się tu jedno podsumowanie: od kiedy to Szymon Hołownia zna takie pojęcia jak umowa, zasady czy gra fair, tym bardziej że wyrzucił Pełczyńską- Nałęcz w tej samej procedurze, którą właśnie ogłosił, że jest nie do przyjęcia.

O zasadach i postępowaniu fair mówi człowiek, który zawsze dotrzymuje słowa dokładnie tak samo, jak jego załgany polityczny mentor Donald Tusk.

On, wzorem Donalda Tuska ogłosił światu swoje odejście z polityki, będąc jednocześnie w drodze powrotnej do niej – zwarty i gotowy do dalszego świadczenia wszelkich usług swojemu protektorowi.

Po całkowitym podporządkowaniu własnej partii brutalnym regułom gry wewnątrz „Koalicji Warczącej KO”, niczym pospolita prostytutka, oddał w całości zarobione profity polityczne swojemu alfonsowi.

Choć od początku rywalizuje z Tuskiem o to, który z nich jest większym łgarzem i czyje kłamstwa przynoszą więcej korzyści, to nawet tę konkurencję z kaszubskim załgańcem sromotnie przegrywa.

Szymon Hołownia to zaledwie człowiek zza kotary programu „Mam Talent”, który nagle z telewizyjnego ekranu TVN wypełzł na scenę polityczną i zupełnie się na niej pogubił.

Role, które do tej pory odgrywał, pomieszały mu się do tego stopnia, że będąc marszałkiem sejmu i przewodniczącym partii, którą rzekomo sam stworzył, wykonał nagły zwrot w kierunku bezpartyjnego ambasadora RP w Watykanie.

Wcześniej wybrał się i trafił prosto do „Kolegium Tumanum”, które ostatecznie okazało się zwykłą trumną dla kalek intelektualnych, pragnących bez jakichkolwiek kwalifikacji „dołańczać” do elit.

Jego polityczny skok najprawdopodobniej nie był jego własnym pomysłem.

Wiele znaków na niebie i ziemi wskazuje, że gdy wmówiono mu, iż ma talent, skwapliwie w zamian za fotel marszałka wyraził zgodę oddawać się bez wyjątku – nie tylko Donaldowi Tuskowi, ale i całej antypolskiej hołocie alfonsów, zboczeńców, kanalii oraz targowickich konfidentów.

Hołownia, to wręcz podręcznikowy przykład, dokąd prowadzi pycha i urojona wiara we własną wielkość i możliwości.

Zadał się ze zbrodniarzem i bandytą, z którym układał się by ułożyć sobie własną karierę i życie.

Tusk najpierw wygrzebał mu „Kolegium Tumanum” gdzie za pieniądze chciał sobie kupić „wyszsze” „wykżtaucenie” a potem poszczuł psami z nielegalnej prokuratury by na koniec założyć mu obrożę, kaganiec i łańcuch przywiązany do budy.

Tak oto geniusz TVN, który uwierzył, że ma talent, zamienił lachę Marszałka na lachę Tuska, której ten intelektualny impotent nie jest w stanie ani właściwie ująć, ani nią pogrozić.

Klincz szantażem jaki zastosował tu najemny hitlerowiec dobrze spełnia swoje zadanie, ponieważ nie tylko trzyma niedorozwiniętego celebrytę na smyczy, ale i ma pewność, że ten kundel na łańcuchu będzie gryzł każdą nogę, jaka się zbliży do jego pana.

Hołownia bardzo szybko zdecydował o usunięciu Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz z partii "za działanie na szkodę partii oraz wbrew uchwałom organów statutowych".

Kiedy sam ogłosił wyjście i z Partii i z polityki nie widział tego w taki sposób jak teraz, kiedy to nagle otworzyły mu się oczy przy opuszczaniu partii przez Katarzynę Pełczyńską-Nałęcz.

Ponieważ w polityce zarówno jego partia jak i on rozkraczył się pomiędzy KO a komunistami, ciekawe jest czy - tak jak Tusk - zapytał najpierw: „Panowie, policzmy głosy”, czy też jego decyzje przyjęto jednogłośnie, jak w czasach PRL”.

Pewne natomiast jest, że to nikt inny jak Hołownia obiecał Polakom, że doktor będzie do nich dzwonił, tylko utajnił, że telefon od doktora dostaną ci, których jakiekolwiek organy będą się nadawały do transplantacji.

- Nie można wyprowadzać partii z koalicji jednoosobowo, bo koalicje to decyzje Rady Krajowej" - oświadczył Hołownia.

Z przerażeniem jak widać uświadomił sobie, że Pełczyńska – Nałęcz opuszczając rząd bezpośrednio sprowokowała reakcję bandziora wobec całej formacji Polski 2050 i jego samego.

Skąd się bierze takie przypuszczenie nie jest tajemnicą.

Hołownia jeszcze jako Marszałek, został powiadomiony o zabezpieczeniu przez prokuraturę oryginalnych dokumentów dotyczących jego studiów w Kolegium Tumanum.

W kolejnej procedurze ujawniono mu perspektywę najbliższej przyszłości, w której mógł wybrać całkowite podporządkowanie się zbrodniarzowi albo więzienie.

Jego prymitywny mózg nie pozwalał na rozwinięcie wyobraźni ani na logiczną ocenę własnego położenia i postępowania.

Dlatego też, zamiast ująć się za towarzyszką swojej formacji jak najszybciej wywalił ją na „zbity pysk” z partii.

Sama Pełczyńska-Nałęcz zabrała głos po tej decyzji i napisała, że "została skazana na wygnanie za myślozbrodnię". "Drogi Szymonie, wiem, że się starasz. Ale kierownik i tak nie doceni. Tyle w temacie"- dodała.

Sprawa Pełczyńskiej-Nałęcz i Szymona Hołowni nie była by warta funta kłaków, gdyby nie fakt, że Polska 2050 dla bandytów Tuska i naczelnego zbrodniarza Rzeczpospolitej była poletkiem doświadczalnym.

Chodzi o to by wiedzieć, na ile i jak, da się trzymać za mordę wszystkich koalicjantów i na ile i jak uda się przestraszyć Polaków, aby można było już bez ceregieli iść naprzód całą masą zbrodni i zrównać z ziemią państwo polskie wraz z całym narodem i jego dobytkiem.

Były marszałek mocno wbił sobie do głowy rolę pachołka i stał się dla Tuska takim klaunem odwracającym uwagę od popełnianych na Polsce zbrodni.

"Polska ma już dość wojen. Ludzie chcą zobaczyć na górze współpracę, szacunek i spokój" - głosi łgarz narodowy z TVN.

I wszyscy ujrzeli współpracę, szacunek i spokój.

Pieniądze z KPO poszły natychmiast w pierwszej kolejności w ręce milionerów i miliarderów jak choćby Dominika Kulczyk która dostała 750 milionów preferencyjnej pożyczki i w sumie 1200 milionów złotych (1.2 miliarda) na sauny, ogrody, burdele, jachty  i komu tam jeszcze jakiego luksusu brakowało.

Środki te miały pomóc mikro i małym przedsiębiorstwom, które najbardziej ucierpiały w trakcie pandemii COVID-19, w zdywersyfikowaniu ich działalności a otrzymali je przede wszystkim złodzieje z mafii rządzącej i właśnie te pasożydy przyssane do KO nie gardzące żadnym odpadem ze stołu pańskiego.

Tak wyglądają te wartości ważniejsze od stołka o jakich mówiła Katarzyna Pełczyńska Nałęcz.

Gdyby to dotyczyło tylko Hołowni , Pełczyńskiej-Nałęcz i Polski 2050 można by uznać że to wewnętrzna sprawa partii i niech by tam sobie choćby łby urywali.

Problem jednak leży w tym, że 2050 to sam rdzeń podtrzymujący i wzmacniający zło, które samo w sobie nie jest w stanie ani rządzić, ani panować, bo aby zło mogło istnieć i działać, musi mieć odpowiednie możliwości i siłę…

Możliwości i siłę zapewniają bandycie właśnie te formacje polityczne, które dobrowolnie i w porozumieniu ze zbrodniarzem jako zorganizowana grupa przestępcza, stanęły przeciw Rzeczypospolitej.

Porównań z Targowicą nie potrzeba tu nikomu, ponieważ dzisiejsza zdrada swoją podłością, cynizmem czy uległością wobec obcych i korupcją jest o wiele większa niż wówczas.

PSL, Polska 2050, Partia Centrum – odłam po 2050 - i czerwona zbrodnicza komuna zwana lewicą dla własnych profitów politycznych i materialnych, głosem każdego ze swoich posłów nie tylko sankcjonują, ale i podżegają do zbrodni.

Dzięki takiej właśnie postawie partii satelickich zbrodniarz Tusk może już bezkarnie dopuszczać się łamania prawa, w tym konstytucji, a także rabunku na obywatelach Polski i likwidacji państwa polskiego.

Zarówno Hołownia, PSL a także konfederacja Mentzena mówią, że należy przeprowadzić reset konstytucyjny, ale jaki sens miały by takie zmiany, skoro rząd bezkarnie może łamać każde prawo z Konstytucją włącznie.

Skoro Tusk od pierwszego dnia od przejęcia władzy nie respektuje żadnego prawa ustanowionego czy to przez Zgromadzenie narodowe w postaci Konstytucji, czy też stanowionego przez Sejm w postaci ustaw, to regulacje prawne, jakie by one nie były nie maja tu absolutnie najmniejszego znaczenia.

To co może czekać Polskę i Polaków było zapowiedziane zaraz po przejęciu władzy, kiedy to naczelny bandyta RP ogłosił światu i ludziom, że oni będą postępować „Zgodnie z prawem, tak jak my je rozumiemy”

Była to zapowiedź wprowadzenia w miejsce państwa prawa, państwa anarchii, w którym jak to pisał Henryk Sienkiewicz, „każdy kto potrafi zebrać kompaniję” i stworzyć siłę, może już bezkarnie zawłaszczać wszelkie dobro jakie tylko w jego łapy popadnie i wszystko co on może ogarnąć wzrokiem i wyobraźnią.

Wszyscy inni są pozbawiani praw, majątków, wolności a i nie rzadko życia.

Trudno właściwie mieć tu pretensje wyłącznie do Tuska, który dokładnie korzysta ze wszystkiego co może, bo głównymi zbrodniarzami, zdrajcami i degeneratami, są tu właśnie te partie satelickie i ich przywódcy, bez których Tusk nie byłby Premierem a co za tym idzie nie miałby ani możliwości, ani siły ani też sposobności by krzywdzić kraj i naród.

Prawo bowiem, które nie jest przestrzegane, nie jest prawem i nie ma żadnej wartości.

Z rozmysłem wprowadzona anarchia nie tylko daje bandyckie możliwości i siłę tym co sprawują bezprawie, ale co ważniejsze odbiera wszelkie możliwości i prawa każdemu z osobna z 38 milionów obywateli, którzy z własnej woli czy też nie, znaleźli się w zbrodniczych łapskach bandytów.

Z tego powodu żaden reset nie spełni swojego zadania, dopóki nie zostanie rozliczony zamach stanu, łamanie konstytucji i stanowionego prawa a winni zbrodni dokonywanej na Polsce, nie zostaną sprawiedliwie ukarani.

To przede wszystkim jest warunkiem by już więcej nikomu nie przychodziły do głowy takie pomysły jak temu psychopacie, w którego ręce trafiła władza nad nami.

Nie ma także usprawiedliwienia dla bierności Polaków wobec bezprawia, bandyctwa, złodziejstwa i łgarstwa, bo nie można jednocześnie akceptować zła i oczekiwać dobra.

Nawet te partie satelickie, zostały wyposażone w możliwości i siłę wykorzystane prze Tuska i jego zorganizowaną grupę przestępczą, ponieważ oni także nie ukradli sobie tych uprawnień i nie przywłaszczyli sobie przywilejów dających im siłę tylko otrzymali to wszystko od części tego 38 milionowego narodu.

A zatem w równym stopniu winni tego nieszczęścia zarówno państwa jak i wszystkich jego obywateli jest ten chłam, ten ściek społeczny, ten bród moralny, to intelektualne ścierwo, które wrzucając kartkę wyborczą do urny powierzali władzę nad nami bandytom i celowo pogrążali własną Ojczyznę i siebie w nicości.

Nie można zezwolić na to, by prawo w naszej ojczyźnie stanowiła fizyczna brutalna siła i jednocześnie spodziewać się jakiejkolwiek sprawiedliwości.

Siła bez sprawiedliwości bowiem, to nic innego jak bandyteria a sprawiedliwość bez siły to nieudolność,  dla której wszelkie prawo jest tylko balastem i obciążeniem moralnym.

To czy państwo polskie będzie jeszcze istniało, czy krew przelana przez naszych przodków w imię odzyskania niepodległości nie pójdzie na marne i czy przyszłe pokolenia Polaków będą jeszcze miały własny dom, zależy wyłącznie od aktywności nas wszystkich.

Aktywności skierowane na obronę naszych wolności, naszych praw naszych dzieci i nas samych.

Jeśli zaś naród nadal pozostanie w domach, koncentrując się wyłącznie na własnych, bieżących potrzebach, zatracimy nie tylko życie oraz prawa, ale też całą historię.

W ten sposób skazujemy własne dzieci i następne pokolenia na wieczne kajdany.


Ocena: 0 0
Głosów: 0
402 odsłon