antydotum - RealnaPolska
Motto na dziś: ..Życie bez sensu życia … Nie ma sensu....

Czwartek 1 październik 2026 r.

Czas na Polexit

 

Stypendyści i badacze UCL Social Research Institute na University College London mocno musieli się napracować by wypluć z siebie to, czego od nich oczekiwała międzynarodowa bandyteria.

Teraz bez specjalnych odniesień i cytatów, zajmijmy się samą istotą tak wypuszczonej ideologii a być może niedalekiego już realnego świata, jaki został nam zaprojektowany przez międzynarodowych bandziorów.

Sugerują oni nam, że głupia cywilizacja na świecie ubzdurała sobie jakiś matrix w którym ludzie, społeczeństwa i narody uważają, że bezwolnie spełniają ukartowaną wolę zakulisowych polityków, których specjalną troską są nieszczęścia własnych ojczyzn.

Tymczasem, jeśliby pominąć nawet fakty, to na każdym kroku człowiek współczesny potyka się właśnie o takie formy i o takie szablonowe zasady egzystencji, które w niezbity sposób potwierdzają, że to nie jest ani matrix, ani urojenia, ale coraz bardziej realna i codzienna już rzeczywistość.

Nawet jednostkowi obywatele państw zostali pozbawieni prawa do własnych wizji, ideologii czy opinii, a dozwolone jest im posługiwanie się w swych decyzjach wyłącznie tym, co właśnie uzurpatorzy władzy nad światem im wcisną do głów.

Fachowo nazywa się to tzw. poprawnością społeczną albo polityczną.

W ten socjologiczny system została wprzężona cała potęga władzy – zarówno tej ustawodawczej, wykonawczej, jak i sądowniczej, a także wszelkie traktaty międzynarodowe narzucane światu przez tych samych uzurpatorów.

To sprawia, że w praktyce odebrano ludziom wolną wolę, a w jej miejsce zaimplementowano wolę narzuconą…

Jednakże, jakkolwiek by nie spojrzeć na rzeczywistość, to ci co z uzurpatorami się nie zgadzają, którzy nie uznają ich zasad i praw jakie oni dla „własnego dobra” narzucają innym są tymi, którzy są zawsze źli.

Kiedy oni mówią: „Dla dobra naszego” - to z przyczyn oczywistych nie może dotyczyć naszego dobra, ale wyłącznie ich dobra.

Minęło już 10 lat od referendum, w którym Brytyjczycy opowiedzieli się za wyjściem z Unii Europejskiej.

Dziś fakt ten jest opisywany i wskazywany innym, jakby to była wielka pomyłka Brytyjczyków, którzy natychmiast po wyjściu z UE zapragnęli do niej wrócić.

Jest to klasyczny wręcz przykład manipulowania i wszczepiania ludziom obcych poglądów oraz opinii.

Podczas referendum dotyczącego wyjścia Brytyjczyków z UE, byli zarówno ci, którzy wyjście popierali, jak i ci, którzy byli przeciw.

Proporcje nie wskazywały na decydującą przewagę zwolenników brexitu.

Były one mniej więcej zrównoważone z niewielką przewagą tych, którzy chcieli wyjścia z UE.

Tymczasem dziś, podnosi się i upublicznia opinie wyłącznie tej strony, która podczas referendum była przeciw Brexitowi.

Nikt nie szuka prawdy, bo prawda międzynarodowej bandyterii jest zabójcza i może jedynie trwać, kiedy karmi się łgarstwem, manipulacją i presją z nich korzystającą.

Wszystko to jest bandytom potrzebne po to, by wyhamować inne tendencje zmierzające do ochrony państw narodowych.

Po tych wydarzeniach i w obliczu przemocowego stosunku Brukseli do Polski i do Polaków, niemal natychmiast zrodził się samoczynnie ruch POLEXIT na kanwie wydarzeń Brytyjskich.

Polexit nie zniknął, raz obudzony trwa i wzrasta by kiedy przyjdzie czas pokazać swoją moc tak, jak to przed 10 laty objawiła światu Wielka Brytania.

Prawdą jest, że od tamtej pory Keir Starmer został już szóstym premierem, który opuścił Downing Street.

Ta częsta zmiana rządów w Wielkiej Brytanii nie wynika jednak z opuszczenia UE, ale ze złego zarządzania państwem,  które podobnie jak w Polsce pod rządami bandyty TFU!ska, prowadzone jest do ruiny.

Dziedzictwo brexitu powinno być powodem do uczciwej refleksji również dla państw Europy Środkowo-Wschodniej a jedyny wniosek jaki się wobec tych faktów nasuwa, nieuchronnie prowadzi do decyzji jakiej dokonujemy podczas głosowania nad wyborem władzy jaka ma być sprawowana nad nami.

Powstanie UE to dewastacja porządku jakiej można było się spodziewać.

Brexit z pewnością był nieunikniony tak jak nieunikniona jest dewastacja państw narodowych i narodów skonfederowanych w UE.

Był rezultatem logicznego działania sił rozsądku i po prostu demokratycznym wybuchem społecznego buntu.

Był decyzją podjętą przez jakby nie było, większość społeczeństwa brytyjskiego, która zdolna była do koncentracji sił, oraz miała zarówno środki, motywację, jak i odpowiedni moment, by podjąć działanie, które ostatecznie okazało się historycznym zwycięstwem suwerenności Wielkiej Brytanii.

Premier David Cameron zarządził referendum w 2016 r. nie dlatego, że Wielka Brytania była strukturalnie skazana na wyjście z Unii Europejskiej, lecz dlatego, że musiał ostatecznie poddać się woli narodu Brytyjskiego, który dostrzegł zagrożenia dla własnej nie tylko suwerenności, ale i wolności.

Cameron był przekonany, że siła manipulacji Brytyjczykami jest wystarczająco duża, by wygrać referendum i wszelkie następne etapy zniewalania narodu złożyć już na wolę społeczeństwa tak powszechnie wyrażoną w tym plebiscycie, ale tym razem jednak się przeliczył.

Dziś brytyjska bandyteria twierdzi, że ten jeden akt politycznej sprawczości uruchomił proces, który od tamtej pory kosztował brytyjską gospodarkę równowartość 6–8 proc. PKB na mieszkańca.

Nie mówią jednak nic o tym, że koszty te wynikają z konieczności utrzymywania socjału dla nachodźczej hołoty jaka ich przez lata najechała na skutek nakazów UE.

Największym nieporozumieniem dotyczącym brexitu, podzielanym zarówno przez jego najbardziej zagorzałych zwolenników, jak i najbardziej zdecydowanych przeciwników, było przekonanie, że jego konsekwencje będą natychmiastowe a mogą być także dramatyczne.

Zapowiadana przez brytyjskich regeneratów katastrofa gospodarcza nie nastąpiła. Realizuje się natomiast obiecywana przez zwolenników brexitu emancypacja.

Nie postępuje ona dynamicznie, ale stopniowo, jako że dopiero otwierają się oczy Brytyjczykom, których przestrzeń życiowa wypełniona nachodźczą hołotą zaczęła się gwałtownie kurczyć.

Hamulcem tej emancypacji jest wciąż rządzące lewacko-liberalne ścierwo panoszące się na wyspach, które wyznaje właśnie zasadę likwidacji własnego państwa na rzecz globalnego zniewolenia.

Na skutek poważnego skomplikowania się sytuacji politycznej Anglii pojawiło się zjawisko, zwane "powolną trucizną" - czyli nie spektakularny upadek państwa, lecz stopniowa, kumulująca się erozja dobrobytu, wolności, konkurencyjności, atrakcyjności i stabilności państwa.

Wizja Wielkiej Brytanii jako tak zwanego "Singapuru nad Tamizą" - czyli państwa globalnego,- zderzyła się z rzeczywistością rezurekcji Ameryki i chłodniejszymi relacjami ze światem.

W obliczu kryzysu ekonomiczno-społecznego jaki rozprzestrzenia się po całym królestwie brytyjskim kuszące stały się ogromne zasoby naturalne Rosji, które w konsekwencji spowodowały wszczęcie wojny przez Anglię z Federacją rosyjską Ukraińskimi rękami.

Ukraina została zmuszona przez premiera Johnsona, do odrzucenia traktatu pokojowego uzgodnionego z Rosją w Istambule, co ostatecznie stało się detonatorem obecnego konfliktu zbrojnego wymierzonego w Rosję.

Imperium Brytyjskie znalazło się w schyłkowym okresie nie dlatego że Brytyjczycy opuścili UE, ale przede wszystkim na skutek własnej zachłanności, buty, cynizmu i upadku cywilizacyjnego, do którego w bardzo dużym stopniu przyczyniło się członkostwo w UE.

Wielka Brytania nie podpisała ze Stanami Zjednoczonymi żadnej przełomowej umowy handlowej.

Relacje ze Wspólnotą Narodów, czyli z koloniami brytyjskimi nie mogły ostatecznie zintensyfikować brytyjskiej gospodarki choćby dlatego, że Brytyjczycy od wieków, prowadzili tam gospodarkę rabunkową i kraje Wspólnoty Narodów przez to, nie stanowią chłonnego rynku mogącego mieć wpływ na koniunkturę.

Dodatkowe bariery handlowe dławiły więc stopniowy wzrost gospodarczy, który w dłuższej perspektywie decyduje o poziomie życia.

Sprawczość zatem pozostaje tu kluczową zmienną.

Wielka Brytania opierała się na wielowiekowej tradycji suwerenności parlamentu, która pozostawała w całkowitej sprzeczności z zasadą nadrzędności prawa UE.

Nadrzędność prawa UE nie została bowiem zapisana w żadnym traktacie, lecz wywiedziono ją z orzecznictwa TSUE, które nie tylko nie jest źródłem prawa w żadnym rozumieniu, ale jest mianowanym przez polityków organem uzurpatorskim, przypisującym sobie bezpodstawnie uprawnienia jakich nikt im nie nadał.

Nadrzędność ta nigdzie nie ma swojego źródła, nie została ratyfikowana przez żadne państwo członkowskie włącznie z Francją i Niemcami.

Ten schemat został siłą narzucony tym krajom, które unijni uzurpatorzy uzależnili od siebie za pomocą pożyczek i kredytów finansowanych ze składek wszystkich państw członkowskich.

Wielka Brytania korzystała z wyłączeń z obowiązku przyjęcia euro, z udziału w strefie Schengen oraz z niektórych postanowień Karty praw podstawowych.

Mimo tak daleko idących wyłączeń, Brytyjczycy nadal byli zmuszani do przyjmowania narzucanych przez Bruksele rozwiązań, zwłaszcza po zmianie traktatów, które w sposób nieuprawniony głęboko ingerowały w funkcjonowanie państw już nie tylko gospodarcze, ale nade wszystko polityczne.

Wszystkie te elementy tworzyły warunki, które kumulowały sprzeciw wobec tak daleko idącego uzurpatorstwa. Po cichu i podstępnie Niemcy, Francja czy Hiszpania wstrzykują w niepodległe państwa zasady samozagłady, prowadzące do ich unicestwienia.

Podobne cechy strukturalne można dostrzec również w innych państwach członkowskich UE. Eurosceptyczne nastroje społeczne, różnego rodzaju wyłączenia (opt-outs) czy historia niechętnego uczestnictwa w integracji europejskiej sprawiają, że i tam rosną w siłę ugrupowania polityczne coraz głośniej domagające się opuszczenia Unii.

Dzieje się tak dlatego, że ich elity polityczne podjęły inne decyzje.

Tym, co przekształciło strukturalny dystans Wielkiej Brytanii wobec Unii w rzeczywiste wyjście z UE, była sekwencja decyzji podejmowanych przez elity polityczne.

Dziedzictwo strukturalne Polski, w przeciwieństwie do brytyjskiego, jest głęboko wolnościowe.

Członkostwo w Unii Europejskiej jest w Polsce nierozerwalnie związane z decyzją postkomuny, która w ten sposób chciała sobie zapewnić bezkarność za dokonany na Polsce rozbój i dokonanie grabieży wspólnego majątku narodowego.

Mówią, że w latach 2004–2020 Polska otrzymała ponad 160 mld euro w ramach transferów netto z budżetu UE.

Nie mówią tylko, że te pieniądze nie były do dowolnego wykorzystania i jednocześnie były obwarowane wszelkimi warunkami politycznymi i formalnymi.

Każde euro jest ściśle powiązane z warunkami politycznymi i celami, które Bruksela uznaje za priorytetowe a prioritetem Brukseli jest całkowita likwidacja państw narodowych i przejście z traktatowej unii do państwa federalnego którym zarządzać mają Niemcy.

W ramach tych pieniędzy Polska musiała rozdawać je na różnego rodzaju dopłaty, dotacje czy granty związane z redukowaniem naszej suwerenności.

Musiała się także zgodzić na dewastację polskiego wymiaru sprawiedliwości wprowadzenie homomałżeństw, przyjęcie unijnego rozumienia praw człowieka, mniejszości czy niedyskryminacji.

To wszystko skutkowało pozbawieniem nas suwerennych decyzji dotyczących organizacji wymiaru sprawiedliwości a także ustanawiania własnego ładu społeczno- moralnego.

Straty wynikające z tego szantażu wobec Polski są nie do oszacowania.

Do tego musieliśmy podżyrować Unijną pożyczkę zaciągniętą przez unijnych komisarzy co automatycznie oznacza , że staliśmy się gwarantem spłaty długu innych państw, jeśli te stałyby się niewypłacalne.

W tym samym czasie Polska do wspólnej kasy wpłaciła blisko 90 miliardów euro.

Jeśli teraz sporządzimy bilans to okaże się że staliśmy się największymi ofiarami integracji europejskiej i unijnych oszustów, którzy wykorzystując spolegliwość wszystkich rzadów jakie po sobie następowały, wepchnęli nas nie tylko w zadłużenie i recesje rozwojową państwa ale i największe kłopoty od czasów powstania Państwa polskiego.

Poparcie polskiego społeczeństwa dla Unii Europejskiej nadal jest wysokie, ale w miarę otwierania oczu Polaków konsekwentnie spada i wynosi obecnie w granicach 70%.

Orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego z 2021 r. - wydane przez konstytucyjny organ państwa  jasno stwierdza, że kluczowe przepisy Traktatu o Unii Europejskiej są częściowo niezgodne z polską Konstytucją.

Po raz pierwszy od proklamowania III RP Konstytucyjny organ państwa ujawnił faktyczny stan prawny wiążący Polskę z Unią Europejską co automatycznie nakazuje polskim konstytucyjnym organom podjąć bezzwłocznie działania naprawcze w tej materii.

W rezultacie termin "Polexit” staje się dziś jedyną nadzieją dla przyszłości naszej i naszych pokoleń.

Rząd PiS upadł w 2023 r.  PiS rozpadł się w 2026 roku i natychmiast zmienia się cała konstrukcja polityczna, która przez wszystkie lata od czasów kantu okrągłego stołu propagowała spolegliwość wobec unijnych bandytów.

Przyszłoroczne zwycięstwo wyborcze szeroko rozumianej prawicy może uwolnić polską duszę „sarmaty” i rozpocząć marsz Polski ku wolności, suwerenności, sprawiedliwości i dobrobytowi.

Warunkiem natomiast jest tu nadzieja, że wszelkie formacje uważające się za prawicowe postawią na pierwszym miejscu dobro Polski odkładając własne interesy polityczne i partyjne na dalszy plan.

Tylko to, może wzmóc pragnienie wolności i wyzwolenie się z europejskich kajdan jakie nam nałożyła komuna Kwaśniewskiego i Millera, aby chronić własną skórę przed odpowiedzialnością za zdradę państwa i stanu.

Strukturalne własności - takie jak brak konstytucyjnego potwierdzenia członkostwa Polski w UE oraz, co szczególnie istotne, łatwość, z jaką większość parlamentarna może podważyć zobowiązania wynikające z członkostwa w Unii - na szczęście nadal pozostają.

Zagrożenie nie zniknęło. Jest raczej uśpione. Tym, co pozwala mu pozostać w tym stanie, jest sprawczość polityczna skierowana we właściwym kierunku.

Historia brexitu to historia tego, co dzieje się, gdy uzurpatorzy i bandyci polityczni, wykorzystują instytucjonalną możliwość, by działać. Struktury państwa stwarzają ku temu warunki, ale nie przesądzają na szczęście o wyniku.

Tym, co zmieniło bieg historii, była sekwencja decyzji podejmowanych na Downing Street, podczas kampanii wyborczej oraz na łamach prasy.

Dla Polski i pozostałych państw Europy Środkowo-Wschodniej płynie z tego prosty i pilny wniosek - nigdy nie należy traktować sprawczości politycznej jako zmiennej drugorzędnej.

Zbawcza fala eurosceptycyzmu, która przetoczyła się przez Wielką Brytanię w latach 2013–2019,  była nieunikniona.

Została skonstruowana krok po kroku przez tych polityków, którzy rozumieli, że odziedziczona po poprzednich pokoleniach struktura brytyjskiej polityki stwarza im przestrzeń do działania.

Podobne możliwości istnieją także gdzie indziej.

To, czy zostaną wykorzystane, zależy - tak jak zawsze - od decyzji podejmowanych przez elity polityczne oraz od tego, czy siły wolnościowe i niepodległościowe będą miały polityczną wyobraźnię i determinację, by stawić czoła politycznym zbrodniarzom.


Ocena: 1 0
Głosów: 1
211 odsłon