Tytuł - antydotum.pl
Motto na dziś: Aby istnieć, trzeba uczestniczyć.......

Niedziela 28 Czerwiec 2026

Degradacja Nauki

Coraz częściej w przestrzeni medialnej, można spotkać się z opiniami wygłaszanymi już nie tylko przez dziennikarzy czy internautów, ale w nurt każdej dyskusji, włączają się także najróżniejsze tzw. „uznane autorytety”.

Skąd one się biorą i kto ich uznaje za autorytety nikt do końca nie ma pojęcia, choćby tylko dlatego, że ci co dla jednych są autorytetami, dla innych mogą być debilami i odwrotnie.

Podstawowym argumentem przekonania odbiorców do własnych wizji, poglądów, teorii czy koncepcji, coraz częściej staje się wspieranie wygłaszanych opinii własnym tytułem naukowym, poza którym często taki autorytet nie ma nic do powiedzenia.

Niejednokrotnie doświadczaliśmy sytuacji, w której profesor (jak choćby Andrzej Zoll czy Radosław Markowski) wygłaszali opinie, pod którymi nie podpisał by się choćby zwykły polski lump, nie wspominając o tych, którzy naprawdę mają coś do powiedzenia.

Sama nauka, nie ma dziś nic wspólnego z nauką, a jedynie jest jakby trampoliną do kariery, mającej zaspokoić bieżące aspiracje i ambicje, na których końcu jawi się ich własny piedestał.

Mówiąc językiem naukowo podobnym, można by rzec, że te aspiracie i ambicje naukowe, prowadzą bezpośrednio do narcyzmu, zamiast do nowych odkryć o istotnym znaczeniu.

Dziś bowiem nauka nie jest czymś, co wyzwala człowieka z ciemności, ale daje narzędzia zbrodniarzom do zniewalania ludzkości wiedzą”.

Najchętniej po autorytety sięgają wszelkie miernoty publiczne, w tym media, jako że ich tępota, ograniczenia intelektualne i zaprzaństwo, widoczne na każdym kroku, najlepiej daje się przykryć dowolnym autorytetem, którym może być każdy, kogo oni zaproszą do dyskusji.

Sama nauka rozrasta się o kolejne dyscypliny, które dołączane są do dziedzin elitarnych, takich jak matematyka, fizyka, filozofia czy biologia.

Dziś nauką staje się wszystko, każdy temat, na który da się zainicjować jakąkolwiek pracę a to powoduje, że do systematyki wprowadzony jest brud pseudonaukowy, który wymieszany z elitą nauk, przestaje nosić cechy jakiejkolwiek nauki.

Taka praktyka sprawia, że nauka staje się już jedynie mrocznym świadectwem degeneracji człowieka i upadku cywilizacji ludzkiej.

Jak mówi definicja nauki „nauka to usystematyzowany zbiór wiedzy ludzkiej opartej na dowodach, badaniach empirycznych i logicznym rozumowaniu".

Główne cechy charakterystyczne to: Obiektywizm, weryfikalność i metodyczność.

Pod względem poznawczym nauka wydaje się być wiedzą najlepszą, najbardziej adekwatnie opisującą rzeczywistość i prawdę.

Nauka formułuje prawa i teorie, które wymagają uzasadnienia.

W przypadku nauk empirycznych polega ono na konfrontacji przewidywań na nich opartych z rezultatami doświadczenia, czyli z wynikami obserwacji, pomiarów i eksperymentów.

I tak dla przykładu ekonomii nie można zaliczyć w poczet nauki, bo dziedziną nauki dla ekonomii jest matematyka.

Bez względu na metodologię analiz ekonomicznych i ich powtarzalność a nawet jednakowy wynik, dziedziną naukową ekonomii jest matematyka, bo wynik zawsze jest prezentowany w postaci liczby, która najdokładniej odzwierciedla wszelkie zdarzenia i analizy.

Takim najlepszym przykładem dziedzin naukowych nie mających nic wspólnego z nauką, jest choćby politologia, z tego prostego powodu, że w tej dziedzinie nic nie odpowiada definicji nauki.

Najlepiej dobrana metodologia i mnogość doświadczeń empirycznych, zawsze wygenerują inny rezultat choć mogą one być do siebie bardzo podobne.

Potwierdzeniem tej tezy, są na ten przykład sondaże realizowane niemal codziennie, dające zarazem każdorazowo inny wynik a ten z kolei ostatecznie nigdy nie jest tożsamy z końcowym rezultatem wydarzenia.

Jeśli zatem jest pseudonauka, to ci, co się nią posługują są pseudonaukowcami.

Politologia sprowadza się do precyzyjnych technik manipulacji naszą świadomością i jest tylko cynicznym narzędziem wymuszania takich zachowań, dzięki którym władza może utrwalać swoje panowanie już nie tylko masowo nad społeczeństwem, ale także indywidualnie nad każdym z nas.

Rynsztokowy antypolski portal WP, udostępnia swoje strony i serwer nie tylko pseudonauce, ale i wręcz tępocie intelektualnej, by ta firmując swoje pseudonaukowe treści tytułem naukowym, mogła skuteczniej wpływać na kontrolę myśli i decyzji wyborców.

Dr hab. Barbara Brodzińska-Mirowska politolożka, a więc „Lożka” od polityki, jak ją nazywa WP, za wszelką cenę stara się autorytarnie zabłysnąć własną oceną Prezydenta RP Karola Nawrockiego.

To jej opinia ma być jedynie słuszna i dominować nad wszystkimi innymi jakie w tej sprawie miały by się gdziekolwiek zrodzić.

„Decyzja Prezydenta Nawrockiego o odebraniu prezydentowi Zełenskiemu Orderu Orła Białego była do przewidzenia, ale jest błędem” – napisała „politolożka” na co dzień wykładająca w Katedrze Komunikacji, Mediów i Dziennikarstwa UMK w Toruniu.

Jaka uczelnia taka katedra i jeśli naprawdę mamy świętych obcowanie to Kopernik gdziekolwiek jest, musi doświadczać refluksu i traumy.

Starania o naukowe ujęcie czegoś, czego nie da się oblec w ramy nauki prowadzi jedynie do próby zrobienia ludziom wody z mózgu, co ostatecznie miało by narzucić Polakom szablon oceny prezydenta zmierzający do jego dyskredytacji.

Sama politologia nie tylko imituje naukę, ale także profesjonalizm, wynikający nie z wiedzy i metod jej przekazu a raczej ze sposobów zakłamywania rzeczywistości w przekazie w taki sposób, by we łgarstwie można było dostrzegać prawdę.

Zamiast profesjonalizmu politologia dostarcza nam prostej, prymitywnej formy komunikacji co służy nie tylko do komunikacji między podmiotami politycznymi, ale także do zdobycia, sprawowania i utrzymania władzy tak długo jak długo się da.

- Karol Nawrocki od początku swojej prezydentury realizuje politykę jaskrawej i aktywnej partycypacji w bieżącej polityce. Odebranie Orderu Orła Białego ma znaczenie wyłącznie symboliczne i niewielką skuteczność polityczną, ale za to silny ładunek emocjonalny.

Dziś już powszechnie wiadomo, że przekaz ten nie zawiera ani źdźbła prawdy i jest typowo politologicznym łgarstwem mającym wyzwolić w odbiorcy negatywne reakcje na prezydencką decyzję.

Jedyną symbolikę jaką w tym stwierdzeniu można dostrzec, to intelektualne przycięcie dr hab. Barbary Brodzińskiej-Mirowskiej wynikające z uprawiania pseudonauki i całkowite zablokowanie jej zdolności percepcyjnych.

Efektem odebrania Orderu Orła Białego Prezydentowi w piżamie stało się automatyczne zwrócenie uwagi na to, czym jest dzisiejsza Ukraina gloryfikująca ludobójców i kim są Ukraińcy noszący ich na swoich sztandarach.

To co było do tej pory skrywane przed światem stało się całemu światu wiadome w jednej chwili a to w sposób jak najbardziej realny rewiduje stosunek zarówno do zbrodniczej Ukrainy jak i do toczącej się wojny i nie jest to symbolika, ale pragmatyka.

Dalej politolożka pisze (…) prezydent liczy na zbicie kapitału politycznego i nie jest wykluczone, że może mu się to udać z uwagi na stopniowo zmieniające się nastroje wobec Ukraińców.

No proszę. Oto typowy przykład jak pseudonauka może sama siebie niszczyć, sama sobie zaprzeczać i obalać to co właśnie przed chwilą próbowała udowodnić.

To jak to jest pani „Lożko” od polityki? Decyzja miała czysto symboliczne znaczenie? czy też wywołała natychmiastowe reakcje, w postaci zmiany nastawienia i nastrojów do Ukrainny, do wojny i do faszystowsko-nazistowskiej ukraińskiej armii.

Drugi wymiar tej sprawy, politycznie dla prezydenta istotny, to kij w szprychy rządu. Ta decyzja przypieczętowuje dwugłos Polski w polityce międzynarodowej. To bardzo zła informacja. Z perspektywy polskiej racji stanu doraźne cele polityczne prezydenta wzięły górę nad polską racją stanu.

Impertynencja i arogancja jaką się tu Pani dr posługuje wystrzeliły wysoko ponad naukowe możliwości pseudonauki.

To nawet nie jest już publicystyka, ale jakieś zamroczone wizje początkującego narkomana.

Po pierwsze Polska nie ma polskiego rządu, więc Prezydent Nawrocki trzyma mocno kij w garści i na tyle, na ile może, nie pozwala niszczyć nie tyle relacji polsko-ukraińskich, co w ogóle naszej Ojczyzny i nas samych.

Nareszcie doczekaliśmy się czasów, kiedy to naród jak na razie znajduje swoje oparcie, w przywódcy, któremu na sercu leży i nasza Ojczyzna i my sami.

Módlmy się zatem za niego oby to się nigdy nie zmieniło.

Nie ma żadnego dwugłosu z Polski, jest tylko obrona tego co od tysiąca lat stanowi rdzeń naszego narodowego bytu i jest to najlepsza informacja z możliwych.

Z perspektywy polskiej racji stanu, nareszcie górę biorą nasze polskie sprawy ponad celami międzynarodowej bandyterii, z uporem dążącej do likwidacji państwa polskiego i narodu.

Tej rzeczywistości nie dostrzegają zarówno najemnicy w Polsce realizujący agendę globalistów, jak i tacy pseudonaukowcy jak dr hab. Barbara Brodzińska-Mirowska najwyraźniej służąca jako trzeciorzędne narzędzie politycznej szarlatanerii.

- Odebranie najwyższego polskiego odznaczenia nie przybliży nas ani o milimetr do opracowania strategii działania z Ukrainą w sprawie kwestii wołyńskiej, która czeka na wyjaśnienia. Nie uwrażliwi Ukraińców na naszą wrażliwość historyczną i nie pomoże w tym, aby przygotować pod to właściwy grunt.

Ten bełkot nie jest natomiast przypadkowy, ale zamierzony.

Do opracowania strategii działania w kwestii Wołynia, Polsce nie jest potrzebna Ukraina, bo to ona jest jedynym sprawcą bestialskiego ludobójstwa, jakiego dokonali Ukraińcy na Polakach.

W tej materii stosunki pomiędzy Ukrainą a Polską to nic innego jak relacje pomiędzy prokuratorem a zbrodniarzem.

Ponadto nikt nie jest w stanie uwrażliwić zbrodniarza oprócz kata, więc mrzonki o przygotowanie gruntu pod coś co nie jest osiągalne jest zbędnym wysiłkiem mającym na celu przyprawienie ludzkiej twarzy bestii.

Gdyby ten zbrodniczy i barbarzyński lud, miał jakąkolwiek wrażliwość, nie doszłoby do tak bestialskiego mordu na jakimkolwiek narodzie.

Ci co żyją mrzonkami o odbudowie Ukrainy i szukający tam szansy zysków gospodarczych, są tak samo prymitywni w myśleniu, jak dr hab. Barbara Brodzińska-Mirowska i banderowcy podczas dokonywanej zbrodni.

Widać przecież to gołym okiem, że jedynym celem Ukrainy w stosunkach z Polską jest maksymalne gospodarcze, militarne i polityczne rujnowanie Polski.

To nie my będziemy odbudowywać Ukrainę, ale Ukraina będzie wchłaniać Polskę tak, aby po naszej ojczyźnie, kulturze i historii, nie pozostał najmniejszy ślad.

Na naszych oczach codziennie i w każdej chwili dokonuje się bowiem ukrainizacja Polski a nie polonizacja Ukrainy.

Tylko intelektualne otępienie wynikające z urojeń naukowych, pozwala na formułowanie tak podłych i antypolskich tez, jakie na łamach WP stawia ta nieszczęsna kobieta.

Zaniecham już tych haniebnych cytatów z wypocin politycznej „lożki” by nie demoralizować tych, którzy chcą szeroko otwierać swoje oczy i dbają o własny honor i wizerunek.

Dla dr hab. Barbary Brodzińskiej-Mirowskiej takie stany jak honor, prawda, uczciwość i człowieczeństwo, stanowią jedynie moralne obciążenie i raczej są nie osiągalne.

Ona za wszelką cenę wykorzystując swój stopień naukowy, stara się napluć nam w twarz i zaordynować rozwiązania takie, jakie od dawna wobec nas stosowały największe kanalie z jakimi mieliśmy do czynienia na przestrzeni własnych dziejów.

Newsweek, Onet, WP, O2, Fakt, Money, Business Insider, wszelki ten medialny ściek, podpiera się autorytetami takiej samej proweniencji.

Nie ma tu znaczenia czy jest to publicystyka, nauka, dziennikarstwo czy celebra. Patologie rozumie tylko patologia.

Walka zatem z patologią liberałów, komuny, zaprzańców czy degeneratów musi być radykalna.

Musimy przeciwstawiać się wszelkim ich decyzjom, nawet tym rządowym w sposób radykalny i masowy.

Nauka stała się narzędziem propagandy a nie sposobem na zdobywanie wiedzy i rozszerzanie poznawcze już obowiązujących praw.

Rozgorączkowane w pogoni za pieniądzem media generują i wypełniają naszą przestrzeń, zgiełkiem, jazgotem, krzykiem, propagandą co ma skłonić nas z jednej strony do zakupu czegoś co nam jest absolutnie zbędne, z drugiej zaś do opanowania naszej woli i naszych myśli, będących źródłem podejmowania przez nas decyzji.

Natarczywie wpychają się nam w nasze nozdrza, oczy, uszy, mózg i rozum do tego stopnia, że tego nawału łgarstwa, propagandy, rabunku i destrukcji na żadnym poziomie, zdrowy organizm nie jest w stanie już unieść.

Jeśli uda nam się kiedyś temu złu przeciwstawić, jeśli uda nam się wyłączyć ten jazgot propagandowo promocyjny, wtedy to dopiero będziemy w stanie doświadczyć krystalicznej ciszy, spokoju, radości i szczęścia a także przekazać ten stan następnym pokoleniom.

Daj Boże, aby stało się to jak najszybciej.


Ocena: 0 0
Głosów: 0
72 odsłon