antydotum - RealnaPolska
ZALOGUJ SIE UKRYJ PANEL
Motto na dziś: Bez wiary potykamy się o źdźbło słomy, z wiarą przenosimy góry......
logo

Sobota 7 Marzec 2026 r.

ISTOTA KATOLICKIEGO WYCHOWANIA

WPROWADZENIE DO WYDANIA DWUMIESIECZNIKA

 

 

Oczywiście wprowadzenie to, nie ukazuje ani konkretnych problemów wychowawczych do rozwiązania, ani też nie dostarcza gotowych recept, które by mogły takie problemy łagodzić czy w ogóle rozwiązywać.

Wprowadzenie ks. Piotra Dzierżaka FSSPX w sposób doskonały, pokazuje jednak wagę samego problemu wychowania (a wychowania katolickiego w szczególności) i kieruje nas ku lekturze, która w sposób już zupełnie profesjonalny ukazuje wychowawcze problemy współczesnych pokoleń i jedyną drogę dla naszych dzieci ku szczęśliwemu życiu i wieczności.

 

ks. Piotr DZIERŻAK FSSPX

Nikogo nie trzeba przekonywać, że bez właściwego wychowania przyszłych pokoleń, wszelkie podejmowane próby restaurowania katolickiej rzeczywistości w wymiarze czy to społecznym, czy eklezjalnym muszą spełznąć na niczym.

Pomijając kwestię trudności zaordynowania odpowiedniego lekarstwa w dzisiejszych realiach, pozostaje jeszcze kwestia wcale zresztą niebagatelna – czym w istocie jest katolickie wychowanie?

A może na początku należałoby zapytać o to, czym w ogóle jest wychowanie jako takie.

- czy chodzi o mozolne urabianie w młodym człowieku tego, co cała tradycja greckiej filozofii nazywała cnotą (stgr. ἀρετή), czy też chodzi o spełnianie wszelkich zachcianek persony już z urodzenia rzekomo mądrej, rzecz jasna wolnej, no i oczywiście z samej swojej natury dobrej, a przy tym posiadającej nieutracalną „godność osoby ludzkiej”, dysponującej przy tym wszelkimi możliwymi prawami, łącznie z tymi ubliżającymi samemu Stwórcy?

Przyznać trzeba, że na omawianym polu anty-Boża i zarazem antyludzka rewolucja dokonuje zmian w tempie iście ekspresowym, dlatego też każda uwaga zgodna ze zdrowym rozsądkiem i doświadczeniem ogólnoludzkim będzie już wartościowa i w jakiejś mierze przybliży nas do upragnionego celu.

Jednocześnie musimy zdawać sobie sprawę z tego, że pomimo to nie będzie ona wystarczającą, choćby udało się przypomnieć, a nawet wprowadzić w czyn wszelkie konieczne recepty tego typu.

Jest tak, ponieważ choroba, z którą się zmagamy w sferze wychowania, ma charakter nie tylko złożony i wielopłaszczyznowy, lecz wprost dotykający rzeczywistości nadprzyrodzonej.

Stąd też i lekarstwo musi mieć nadprzyrodzony charakter.

Dlatego szukać go należy jedynie w założonym przez naszego Pana Jezusa Chrystusa Kościele Katolickim.

W nim bowiem znajdziemy nie tylko lekarstwa na wszelkie bolączki jednostek ludzkich, ale też odpowiednie wytyczne, na których mają się oprzeć przejawy życia wspólnotowego: rodzinnego, społecznego i wreszcie politycznego.

Czym jest więc katolickie wychowanie? Jeśli chcielibyśmy poprzestać na jednym zdaniu, wystarczyłoby napisać, że jest ono wychowaniem nietracącym z pola widzenia tego, co stanowi ostateczny cel życia człowieka, którym jest niebo.

Reszta stanowi domenę środków – bo to przecież cel je określa, a zarazem jest wobec nich nadrzędny.

Tym samym ustala się pewna hierarchia dóbr. Dopiero wówczas można mówić o katolickim wychowaniu, gdy te naturalne dobra (takie jak zdrowie, długość życia, samopoczucie itd.) są w oczach wychowawcy mniej istotne od nadprzyrodzonych, od których bezpośrednio zależy wieczne zbawienie wychowanka (stan łaski uświęcającej, dobre nawyki prowadzące do unikania grzechu).

Obawiam się jednak, że dla dzisiejszego katolika, ukształtowanego przez nowoczesny, wygodny i (na swój sposób) bezpieczny świat, stanowi to zasadę bardzo trudną do przyjęcia – a to ze względu na wszechobecny praktyczny naturalizm, każący oceniać wszystko z perspektywy zbyt naturalnej, nieuwzględniającej ceny życia wiecznego.

Podkreślmy: postawa ta nie odrzuca katolickich prawd objawionych mówiących o niebie, piekle, sądzie Bożym itd., a jednak traktuje je w sposób nie dość poważny.

Tym samym następuje zaburzenie perspektywy.

Człowiek skażony praktycznym naturalizmem żyje głównie dla doczesności, wieczność natomiast staje się dla niego zaledwie pożądaną opcją.

I podobną mentalność wytwarza w swoim wychowanku.

Jak jednak ustrzec się tej pułapki, jednocześnie unikając fanatyzmu skutkującego przesadą w drugą stronę?

Kluczem jest wyrabianie w dziecku odpowiednio rozumianych cnót moralnych: roztropności, sprawiedliwości, męstwa i umiarkowania.

Trzeba tu jednak zaznaczyć, że cnoty mają podwójny charakter:

– chrześcijańska filozofia wyróżnia cnoty nabyte, wytwarzane przez ustawiczne powtarzanie dobrych czynów,

– i wlane, wynikające wprost z nadprzyrodzonego życia łaski.

Te pierwsze stanowiły przedmiot pożądania już u mędrców pogańskich, te drugie kształtowane są w duszach ludzkich bezpośrednio przez dobrego Boga, a z naszej strony wymagają one odpowiedniej dyspozycji zapewnianej przez życie modlitewne i sakramentalne.

Prawdziwie katolickie podejście do cnoty wymaga wyrabiania w sobie i w innych obu – jak zaznacza św. Tomasz

1. Por. św. Tomasz z Akwinu, ST I–II, q. 63, a. 4. – (czytaj: Porównaj – św. Tomasz z Akwinu, Summa Teologiczna, Część I części drugiej (I–II), kwestia 63, artykuł 4.red. ) gatunkowo różnych rodzajów cnót.

Przy czym cnoty wlane (nadprzyrodzone) posługują się nabytymi (naturalnymi) jako swoimi narzędziami.

2. Por. o. R. Garrigou-Lagrange OP, (czytaj: Porównaj ojciec Reginald Garrigou-Lagrange, Zakon Kaznodziejski Ordo Praedicatorum. Inaczej  Dominikanin- red.)

3. okresy życia wewnętrznego wstępem do życia w niebie, tłum. s. T. Landy FSK, (czytaj: siostra Teresa Landy Franciszkanka Służebnic Krzyża) Wyd. Ojców Franciszkanów, Niepokalanów 2024, s. 65.

I tak np. roztropność wlana, każąca oceniać wszystko z perspektywy objawionej wiary, posługuje się roztropnością nabytą, widzącą świat z perspektywy zdrowego rozsądku (którego katolikowi nigdy dosyć!).

Podobnie dzieje się w dziedzinie sprawiedliwości, męstwa i umiarkowania.

Zatem cnoty nadprzyrodzone, dające wewnętrzną łatwość potrzebną przy spełnianiu obowiązków, znajdują wsparcie w postaci cnót naturalnych, pomocnych w przezwyciężaniu zewnętrznych przeszkód w wypełnianiu owych obowiązków.

Według optyki chrześcijańskiej dopiero połączenie tych dwóch rodzajów cnót, ich zespolenie, daje zdolność do właściwego działania.

Tym samym w życiu wyrobionego moralnie chrześcijanina ustalić się może harmonia natury i łaski.

Dzięki temu katolik będący świętym, bogaty w oba rodzaje cnót, niepomiernie góruje nad pogańskim mędrcem, posiadającym tylko cnoty naturalne.

Prawdziwe katolickie wychowanie musi być realistyczne.

Dlatego ma po pierwsze uwzględniać, nie tylko w teorii, lecz również w praktyce, skażenie natury ludzkiej grzechem pierworodnym – ową znaną nam z katechizmu poczwórną ranę: ignorancji, złośliwości, słabości oraz pożądliwości, która jest w nas zaledwie zabliźniona dzięki łasce chrztu świętego.

Stąd wyprowadzić można szereg zasad praktycznego postępowania w bardzo konkretnych sytuacjach, które należy wychowankowi wpajać, również samemu ich przestrzegając.

Po drugie dzieło wychowawcze musi uwzględniać osobowość podopiecznego – jego szczególne uzdolnienia i wady wymagające wytężonej pracy.

To z kolei wymaga dokładnego poznania osób, za które się odpowiada.

Wreszcie po trzecie w wychowaniu należy koniecznie uwzględnić to szczególne zadanie, które każdemu człowiekowi wyznaczyła Boża opatrzność.

Niestety o tym dziś prawie wcale się nie pamięta.

Ileż powołań do życia wyższego: kapłańskiego i zakonnego, przepadło bezpowrotnie wskutek niestosowania się do tej zasady!

Powyżej opisane zasady i uwagi są o tyle cenne, że w zasadzie każdy katolik jest w pewnej mierze wychowawcą.

Skąd jednak ma on czerpać konkretne i szczegółowe rady wychowawcze, których z owych ogólnych zasad nie będzie się dało wyprowadzić?

Wciąż niedocenianą pomoc stanowią, obok innych dokumentów Magisterium, liczne encykliki dotyczące szeroko pojętych spraw społecznych, pośród których w pierwszej kolejności należy wymienić: Divini Illius Magistri (O chrześcijańskim wychowaniu młodzieży), Sacra Virginitas (O świętym dziewictwie), Casti Connubii (O małżeństwie chrześcijańskim), Sapientiae Christianae (O obowiązkach chrześcijan jako obywateli).

Jako w pewnej mierze odpowiedzialni nie tylko za zbawienie własne, ale i naszych potomków, nie zapominajmy o uciekaniu się do pomocy Najświętszej Maryi Panny, najczulszej przecież i najroztropniejszej ze wszystkich matek, a także innych świętych i patronów.

Niech oni każdego dnia wyjednują nam łaski potrzebne w pracy wychowawczej!

ks. Piotr Dzierżak FSSPX
Redaktor Naczelny ZW


Ocena: 2 0
Głosów: 2
181 odsłon