PWS- antydotum.pl
ZALOGUJ SIE UKRYJ PANEL
logo
25 Styczeń 2023

Z Kim Walczy Rosja

 

Od samego początku wojny jaka toczy się na Ukrainie propaganda wmawia nam, że w lutym 2022 wybuchła wojna pomiędzy Rosją i Ukrainą, ponieważ w Rosji zregenerował się sowiecki imperializm.

Jednak ignorowane fakty, którym propaganda na co dzień albo zaprzecza albo je ukrywa, w sposób wyraźny pokazują, czyja jest ta wojna i kto z kim na Ukrainie walczy do ostatniego Ukraińca.

O dostawach broni, nie trzeba już informować, bo niewiele jest krajów na świecie, które by Ukrainy nie dozbrajały.

Nie jest także nowością i to, że przeciw Rosji walczą przedstawiciele i zbrojne formacje wszystkich niemal krajów należących albo do NATO w szczególności, albo do zachodu ogólnie.

Zupełnie obok rzeczywistości bandycka propaganda globalistów, każdego dnia utrwala i buduje mit niezwyciężonych walecznych Ukraińców.

Informacje jakie do nas docierają, pochodzą wyłącznie z jednego źródła a bardziej dokładnie od kilku zaledwie osób z Ukraińskiej armii co sprawia że mamy tu do czynienia bardziej z propagandą niż z informacją.

Z frontowych pól bitewnych płynie przekaz, wyłącznie o tym, ile to Rosjan zostało zabitych, ile rosyjskiego sprzętu zostało zniszczonego i jaką to dziadowską armię posiada Putin wraz ze swoimi generałami.

Dowiadujemy się także, jak rosyjskie rakiety za miliony dolarów zabijają wyłącznie ukraińskich cywilów, kobiety i dzieci i jak ukraińskie rakiety w przeciwieństwie do ruskich, unicestwiają wyłącznie rosyjską armię.

A tymczasem od czasu do czasu można jednak obok propagandy dowiedzieć się prawdy. Która tę ukraińska narracje całkowicie obala.

Okazuje się bowiem, że na Ukrainie z Rosją walczy nie tylko dzielna UPA, ale i Anglicy, Polacy, Gruzini, Białorusini, Francuzi, Kanadyjczycy, Australijczycy Amerykanie a nawet Azjaci. Bóg jeden wie kto jeszcze.

Wszyscy jak jeden mąż i jedna żona walczą po stronie Ukrainy wyłącznie z miłości do pokoju, kierowani empatią i wewnętrzną potrzebą wsparcia niezwyciężonej armii UPA.

Tymczasem w Polsce obowiązuje prawo, które zabrania niewojskowym obywatelom polskim udziału w wojnach poza terytorium Rzeczpospolitej.

Prawo to nakłada surowe kary za udział w konfliktach zbrojnych poza terenem Polski.

-Większość Polaków, którzy pojechali na tę wojnę, niechętnie rozmawia z dziennikarzami czy naukowcami. Nie znamy ich twarzy i nazwisk – i oni chcą, aby tak zostało.

-Państwo też przyjęło zasadę: jeśli chcesz pojechać na tę wojnę i walczyć po właściwej stronie, nie będziemy ci robić przykrości – mówi dr Kacper Rękawek w rozmowie z Onetem.

No proszę. To państwo już nie opiera się na praworządności, na równości wszystkich wobec prawa, ale przyjmuje sobie, poza ustawowe zasady którymi się kieruje.

Bezprawnie i uznaniowo, prawo może być stosowane bądź też nie, w zależności od uznania uzurpatorów rządzących aż tak instrumentalnie Polską

Zdaniem dr. Rękawka polskie państwo musi wiedzieć więcej o wyjazdach i powrotach tych ochotników, by uprzedzić problemy, które mogą wyniknąć z ich udziału w wojnie.

Zdaniem coraz więcej Polaków polskie państwo chce wiedzieć wszystko o wszystkich obywatelach i sytuacja ta jest dobrą okazją by przy tej okazji małymi kroczkami zwiększać i tak już niebotyczną inwigilację swoich obywateli.

Tu po raz kolejny widać czym jest prawo w Polsce w ogóle i władza, która już nie organizuje życia Polakom zgodnie z prawem, ale tym naszym życiem dysponuje i zarządza, wbrew naszej woli, wbrew konstytucji, wbrew obowiązującym ustawom jakie na obszarze RP obowiązują.

Dr Rękawek opowiada, że ubiegłoroczna rosyjska inwazja zmobilizowała ludzi, którzy widzą ukraiński opór jako walkę z tyranią w obronie słabszych.

Tymczasem jak donoszą codziennie media, słabszą stroną w tym konflikcie jest Rosja, więc tym bardziej ci anonimowi najemnicy łamią polskie prawo bo łamią je jakby podwójnie, ponieważ pojechali walczyć po stronie silniejszego, nie słabszego.

Samo to, że nikt nie jest w stanie ustalić ilu Polaków walczy na Ukrainie jest wielkim kuriozum, bo to oznacza, że państwo, choć chce panować nad naszymi duszami i myślami, nie jest w stanie panować nad człowiekiem w całości i nie ma pojęcia, ilu polskich obywateli łamie bezkarnie polskie prawo, świadomie i celowo.

Rosjanie jakiś czas temu opowiadali, że przyłączyło się do walki 1831 Polaków, z czego 400 już zginęło, ale gdyby w ciągu ostatnich 10 miesięcy odbyło się w Polsce 400 pogrzebów, którzy zginęli ochotniczo na Ukrainie, nikt by nie był w stanie takiej liczby ukryć, choćby przed mediami.

Pan dr. Rękawek sypie propaganddą jak z rękawka i nie docenia talentu, możliwości łgarstw i manipulacji władz, które mają wszystkie atuty w swoim ręku.

Widać to choćby na przykładzie urojonej pandemii. Pomimo że pandemia była urojona, to władze nie oglądając się na żadne racje, ogłosiły na terenie całej Polski stan pandemii rzeczywistej i spokojnie zmuszały do zabójczych sczepień swoich obywateli.

Mało tego. Dzięki wprowadzeniu przy tej okazji zbrodniczych ustaw i zarządzeń, w Polsce nadmiarowo zmarło ponad 300.000 polskich obywateli.

Nikogo się za to nie ściga, nikomu nie stawia zarzutów a cała sytuacja stała się wyłącznie statystyką.

Z zagranicznymi ochotnikami na Ukrainie jest ten problem, że oni cały czas są w ruchu. Nie służą tylko w legionie międzynarodowym, są rozsiani po różnych batalionach armii ukraińskiej.

Ona jest zresztą bardzo liberalna, pozwala im zmieniać jednostki – jednoosobowo lub grupami.

I tu już nie ma jakiś ukrytych informacji prosto z Kremla, ale otwartym tekstem informuje się polskie społeczeństwo o fakcie udziału w walkach na Ukrainie wielonarodowych formacji militarnych.

Poza tym ochotnicy wykonują różne role: część walczy na linii, inni organizują pomoc humanitarną lub szkolenia na tyłach. Ktoś może przez pewien czas wykonywać jedną z tych ról, a potem inną.

I dalej:

-ktoś wyjeżdża do domu, potem wraca na Ukrainę, znów wyjeżdża… Ukraińcy nie robią z tego problemu – tym bardziej że ktoś taki wraca z reguły z kilkudziesięcioma kilogramami ekwipunku.

Ukraińcy rozumieją, że każdy ochotnik może im pomóc nie tylko poprzez siedzenie w okopie.

Czy nadal ktoś jeszcze uważa, że na Ukrainie trwa wojna tylko pomiędzy Ukrainą i Rosją?

Pod koniec grudnia pojawił się w Sejmie projekt abolicji dla Polaków, którzy pojechali na Ukrainę walczyć bez wymaganych prawem zgód.  

A więc, zamiast uruchomić służby zajmujące się łamaniem prawa i przestrzeganiem praworządności, wprowadza się ustawą kolejne prawo, które zezwala na łamanie już obowiązującego prawa i praworządności.

Tak więc zasada jest jasna. Jeśli coś służy bandytom to jest zgodne z prawem, jeśli jest przeciw bandytom to jest to terroryzm i przestępstwo.

-Ogólnie w krajach anglosaskich, czy szerzej: zachodnich, foreign fighting uznawany jest de facto za prawo człowieka. Jeśli nie popełnisz zbrodni wojennych albo nie dołączysz do organizacji terrorystycznej, nie będziemy ci robić kłopotów.

I tu już żadne prawa człowieka nie działają. Wszystko zależy od klasyfikacji zarówno ochotnika jak i jego czynu pod kątem przydatności do realizacji planów globalnych uzurpatorów.

To między innymi temu przeciwstawiła się Rosja.

A Polska?

Przepisy mamy podobne do innych krajów Europy Środkowo-Wschodniej. Polskie prawo mówi komuś, kto chce jechać na wojnę: możesz jechać, ale po spełnieniu określonych warunków.

Jeśli są określone warunki to już nie ma mowy o wolnym wyborze i wolnej decyzji, o odruchu serca, o empatii, bo każde postanowienie jest obarczone przymusem stawianego warunku.

„Dostarczysz parę dokumentów, państwo cię prześwietli i da ci błogosławieństwo – albo i nie. Będzie wiedzieć o twoim wyjeździe i o twoim powrocie”.

Państwo da błogosławieństwo? Ale jakie to  państwo i skąd biorą się uprawnienia takiego państwa? kto to jest ten bożek, który udziela błogosławieństwa tym, którzy znajdują satysfakcje w zabijaniu innych?

Skąd wzięło się takie prawo, które odbiera człowiekowi wolną wolę jaka została mu dana przez stwórcę  już w momencie poczęcia.

-Ogólnie poza prawnie przyjmuje się zasadę: Jeśli chcesz pojechać na tę wojnę i walczyć po "właściwej" stronie, nie będziemy ci robić przykrości.

-Nie będziemy pokazywać twojej twarzy i postaramy się, żeby nie mówiono o tobie za wiele w mediach. I to jest też jedno z wyjaśnień tego, że o Polakach walczących w Ukrainie wiemy tak mało.

Cała manipulacyjna, zakłamana machina od razu zaczyna działać. Zastanawia mnie tylko jedno.

Skoro odebrali już nam wszelkie prawa i możliwości, skoro całą naszą siłę i wolę od nas przejęli i nas zniewolili na tyle, że nie możemy już o niczym sami zadecydować, po co to wszystko przed nami się ukrywa?

Komu ta iluzja praworządności jest do czegokolwiek potrzebna?

Ci ochotnicy przeważnie później, potrzebują pomocy. Niekiedy weszli w kontakty ze zorganizowaną przestępczością. Trzeba się jakoś zmierzyć z tymi wyzwaniami, żeby oni mogli się zaadaptować do normalnego życia. Państwa zachodnie to przerabiały.

I znów po raz kolejny wypływa na wierzch to co przez dziesięciolecia było przed nami skrywane.

Okazuje się, że tak zwane wiosny arabskie i inne pory roku organizowane w różnych krajach przez zachodnie służby nie były wynikiem sprzeciwu jakiegoś społeczeństwa, ale precyzyjnie zaplanowanych i realizowanych zadań wojennych na szeroką skalę.

-Poza tym powinniśmy być gotowi na gorsze scenariusze. Teraz mamy do czynienia z wojną, która z punktu widzenia polskiej racji stanu i społecznych odczuć jest czarno-biała.

-Ale kiedyś może dojść do sytuacji, w której grupa polskich obywateli pojedzie walczyć w konflikcie, który będzie dla polskiej opinii publicznej kontrowersyjny”.

To jest informacja dla wszystkich młodych ludzi w Polsce w wieku poborowym i nie tylko. Kontrowersje opinii publicznej nie będą miały tu nic do powiedzenia. Diabeł zażąda od was waszego życia i waszej duszy bez oglądania się na wasze kontrowersje czy racje.

Już nie jesteście podmiotem życia. Jesteście obiektem wojskowym, który dowolnie przez uzurpatorów będzie użyty w imię realizacji zbrodni jaka dokonuje się dziś i głośno i po cichu na całej ludzkości.

-Nasza struktura demograficzna będzie się zmieniać, będzie przybywać polskich obywateli pochodzących z miejsc, które uważamy dziś za "egzotyczne".

„Nagle gdzieś wybuchnie wojna domowa i okaże się, że kilkuset czy kilka tysięcy Polaków pojedzie walczyć w ojczyźnie swoich rodziców. To jest scenariusz, na który państwo powinno być przygotowane”.

A przecież PIS wygrało wybory dzięki obietnicom powstrzymania emigracji z tzw. egzotycznych krajów i nie tylko. Dziś już otwartym tekstem mówi się nam, że to był blef i ściema.

Od momentu wybuchu konfliktu Ukraińskiego, cała Europa była oszukiwana, że nie ma żadnej rosyjskiej mniejszości na Ukrainie walczącej o swoje prawa.

Europie wmawia się po dziś dzień, że jest to wojna zachłannego Putina, któremu mało świata, pomimo że tego świata jest ciągle mało nie Putinowi, ale globalnym uzurpatorom.

Ochotnicy z szeroko pojętego Zachodu mówią: trzeba bronić demokracji przed tyranią, słabszych przed mordercami i gwałcicielami, ale nikt z nich nie wie, że to właśnie ta dzisiejsza demokracja jest źródłem właśnie tyranii, inwigilacji, gwałtu i dokonującego się ludobójstwa pod pozorem obrony demokracji.

-Ktoś chce się sprawdzić w "trudnych warunkach". Jeszcze ktoś inny uznaje, że swoje już zrobił – zarobił pieniądze, zbudował dom – i może jechać na wojnę, pozabijać sobie innych, bo już tylko czyjaś krew może sprawić mu satysfakcję.

-Cała ta rzesza ochotników dzieli się na równoległe światy. W jednym z nich są Białorusini i Gruzini, wśród których część ma paszporty ukraińskie, co oznacza, że mogą dowodzić jako oficerowie ukraińskiej armii.
-Druga duża grupa to ci, którzy przyjechali w tym roku. Najwięcej jest Anglosasów: Amerykanów i Brytyjczyków, sporo ludzi z Kanady i Australii. Oni się trzymają razem. Mniej jest za to Niemców, Francuzów, Włochów i Hiszpanów.

-Silną grupę stanowią stroniący od mediów obywatele państw Europy Środkowej: Bałtowie, Polacy, Czesi.

-Są również ludzie z krajów odległych, jak Tajwan czy Korea Południowa, którzy musieli włożyć wielki wysiłek organizacyjny i finansowy, żeby się dostać na taką wojnę.

-U tych, którzy pochodzą np. z Ameryki Południowej, ma też znaczenie specyficzny światopogląd – opinia publiczna w tych państwach jest często antyamerykańska i jeśli coś w ogóle wie o wojnie na Ukrainie, to uważa ją za "wojnę zastępczą" Waszyngtonu.

Czy nadal ktoś jeszcze uważa, że ta wojna to tylko konflikt pomiędzy Ukrainą i Rosją?

-Legion międzynarodowy jest obciążony "grzechem pierworodnym". Pierwszy apel prezydenta Zełeńskiego do zagranicznych ochotników, by przyjeżdżali i wstępowali do armii ukraińskiej, był tylko z PR-owym zagraniem.

-To był jeden ze sposobów, by umiędzynarodowić sprawę ukraińską. Ale także sprawić, by na Ukrainie pojawili się żołnierze z doświadczeniem w armiach NATO, skoro było już jasne, że Sojusz jako całość się w tę wojnę oficjalnie się nie włączy.

Amerykanin walczący na Ukrainie powiedział w wywiadzie dla "New Yorkera" że nie przyjechał tutaj, by wykonywać akurat tę robotę – ale ta konkretna robota musi być wykonana.

Coraz częściej i coraz więcej słyszy się z wielu krajów obozu NATO o doświadczeniach „ochotników” jakie miały miejsce podczas walk na Ukrainie.

Świadczy to dobitnie o tym, że wojna na Ukrainie nie jest wojną Ukraińsko -Rosyjską tylko toczy się pomiędzy Rosją i szeroko pojętym zachodem.

Nie chodzi tu też, tylko i wyłącznie o dozbrajanie Ukraińskiej armii, ale jak widać, o czynny udział wojsk zachodu na frontach ukraińsko -rosyjskiej batalii.

Kolejny raz obłuda i załganie objawiły się nam w pełnej krasie. Są jednak ludzie, do których żadna prawda nie przemawia i którzy uwiedzeni łgarstwami mediów są zdecydowani zamknąć oczy i na ślepo wspierać samozagładę, która została im przygotowana w postaci walki o obronę „demokratycznych wartości”.

Dla większości Polaków walka w obronie Ukrainy to sprawiedliwa wojna.  Coraz więcej jednak ludzi dostrzega cały fałsz tego wielkiego militarnego i przedsięwzięcia, którego rzeczywistych celów możemy się domyślać a po decyzjach jakie są podejmowane możemy przewidywać, dokąd To nas wszystkich prowadzi.

Być może, łatwiej byłoby dziś o społeczne poparcie dla rozwiązań łamiących prawo, nie mówiąc już o tym, że zleceniodawcy tej ukraińskiej empatii chcieliby chronić wysyłanych na front najemników i nas przed ewentualnymi złymi konsekwencjami ich udziału w tej wojnie.

Jednak taki scenariusz jest nie możliwy do osiągnięcia. Każdy kto macza ręce w wojnie, już tej wojny się nigdy nie pozbędzie. Ona będzie w nim na zawsze nawet w czasach pokoju. Od czasu do czasu jakiś wojownik poczuje zew krwi i kolejne ofiary tej wojny okrywać się będą żałobą.

Najgorsze w tym wszystkim jest to że pewne decyzje są już nie odwracalne i właściwie to jest najlepsza konkluzja na dziś, bo nadal mamy jeszcze ten komfort, że możemy podjąć dowolną decyzję i przewidzieć jej konsekwencje.

Każda wojna i każde życie kiedyś się kończą. Ciało można skremować, historię można sfałszować, ale prawda o nas idzie wraz z nami do wieczności i pozostaje już tam na zawsze.


Ocena: 1 0
Głosów: 1
1479 odsłon