ZALOGUJ SIE UKRYJ PANEL
logo
Piątek 29 lipiec 2022 r.

Mowa nienawiści jest OK

Czy Putin jest szaleńcem? Jurij Felsztyński: „Od 24 lutego mamy za zadanie go zniszczyć, a nie leczyć”

 

Oczywiście z punktu widzenia racjonalnych ludzi, zarówno wojna jest szaleństwem, jak i Putin jest szaleńcem. Ale problem polega na tym, że Putin, przywódcy rosyjscy i naród rosyjski w ich obecnym stanie są absolutnie irracjonalni.

Czy Hitler był szalony? Czy Stalin był szalony? Odpowiadając na te pytania twierdząco, nie zatrzymamy ani nie zmniejszymy stojącego przed nami zagrożenia. (…) Ale przecież nie mamy za zadanie wyleczyć Putina.

Od 24 lutego trwa wojna a my mamy za zadanie go zniszczyć – mówi dla Niezalezna.pl dr Jurij Felsztyński, współautor takich książek jak „Korporacja Zabójców” oraz „Wysadzić Rosję”.

A więc według bajkopisarza mamy za zadanie zniszczyć Putina, wysadzić Rosję w powietrze, zabić wszystkich Rosjan i fizycznie zlikwidować rosyjskie państwo. Co o tych genialnych zamysłach wściekłego psychopaty myślą Rosjanie nie ma znaczenia.

Taką właśnie opinię wydał szaleniec, któremu zdało się, że jest i psychologiem, i psychiatrą jednocześnie.  To nie Stalin, nie Hitler i nie Putin są szaleńcami, ale właśnie tacy specjaliści jak Felsztyński, których należy trzymać jak najdalej od polityki i normalnych ludzi.

Być może najlepszym sposobem na to, była by dla nich izolacja społeczna.

Niewątpliwie wojna jest największym złem jakiego doświadcza ludzkość, ale żadna wojna nie była by możliwa bez takich specjalistów jak Felsztyński, których opinie są brane pod uwagę zarówno przez sztaby generalne wojsk jak i przywódców, którzy o wojnach decydują.

Idąc za urojeniami Felsztyńśkiego nie możemy sobie czynić żadnych złudzeń, że dzięki takim geniuszom jak on, cokolwiek na tym świecie się jeszcze ostanie.

Nic tak nie ośmiela szaleńców jak ich słabość i perspektywa rekompensaty tej słabości niszczeniem wszystkiego co jest poza ich intelektualnym zasięgiem, co ich przerasta i czego nie są w stanie ani zrozumieć, ani osiągnąć.

Od 2014 r. Pan był jedną z tych osób, która mówiła, że aneksja Krymu oraz Donbasu jest początkiem trzeciej wojny światowej. Jednak Pana ostrzeżenie zostało usłyszane dopiero przez nielicznych, dlaczego?

Nie jestem politykiem ani dowódcą wojskowym. Jestem historykiem specjalizującym się w Rosji. Mogę tylko pisać artykuły i książki lub udzielać wywiadów.

Biorąc pod uwagę, że nasza książka pt. „Trzecia wojna światowa? Bitwa o Ukrainę” (z ukraińskim historykiem Michaiłem Stanczewem) została wydana w Kijowie po rosyjsku i ukraińsku oraz w Polsce po polsku, wydaje mi się, że w tych dwóch krajach mnie słyszano.

Tak, w tych krajach pana słyszano panie Felsztyński i to właśnie przeraża ludzi mających w przeciwieństwie do pana pojęcie o realiach w jakich żyje świat w XXI wieku.

Zanim doszło do wojny na Ukrainie każdego dnia dokonywały się najróżniejsze inicjatywy i próby rozwiązania konfliktu, jaki zaczynał się tlić i zaogniać pomiędzy Ukrainą i Rosją, którego podłożem stało się zakamuflowane wciąganie Ukrainy do NATO i antyrosyjskie czystki na wschodzie Ukrainy dokonywane przez ukraińskich faszystów.

To właśnie stało się przyczyną decyzji porzucenia przez Ługańsk i Donieck przynależności terytorialnej i politycznej do Ukrainy.

Ukraina uległa sugestiom międzynarodowej bandyterii, której cele dobitnie wyraził właśnie pan Felsztyński, bez żadnych dyplomatycznych ceregieli. Wysadzić Rosje i zabić Putina.

Proces ten zaczął się faktycznie w Odessie 2 maja 2014 roku, kiedy to ukraińscy nacjonaliści zachodniej Ukrainy, załadowali się na ciężarówki i pojechali do Odessy prosto z Kijowa, by nie tylko kijami zaprowadzać ukrainizacje Krymu i wschodniej Ukrainy.

Bajkopisarz Felsztyński pisze: „Putina nie obchodzi, ile dziesiątek tysięcy żołnierzy traci Rosja. Okazuje się więc, że Putin jakoś nie wygrywa wojny, a armia rosyjska ponosi nieprzewidziane straty, ale skoro to wszystko dzieje się na terytorium Ukrainy, cierpi z tego powodu tylko Ukraina”.

Nic bardziej fałszywego. Kolejne odwrócenie kota ogonem. Kolejna ściema kierowana do ukraińskiej cywilizacji, która utknęła gdzieś w latach świetności Bohdana Chmielnickiego.

Jest akurat dokładnie odwrotnie. To zachód wykorzystuje wojnę na Ukrainie jaką sam wzniecił przy pomocy prezydenta Zelenskiego i ukraińskich oligarchów, którzy za „butelkę wódki” sprzedają wszystko, tak jak leci i jak to wcześniej miało miejsce w Polsce po okrągłostołowej.

To zachód i NATO kombinują jak tu najskuteczniej otoczyć i obłożyć Rosje swoimi wojskami tak, żeby żadna obrona Rosji nie była już możliwa. To nie Rosja rozmieszcza swoje wojska w pobliżu granic NATO tylko NATO poprzez rozszerzanie paktu podciąga swoje wojska pod granice z Rosją.

W 1993 roku na posiedzeniu Rady Europejskiej w Kopenhadze ogłoszono, że do UE mogą wstępować kraje Europy Środkowej i Wschodniej. Od tego czasu miał miejsce stopniowy proces włączania do NATO kolejnych krajów z dawnego bloku radzieckiego, przy zastrzeżeniach każdorazowo zgłaszanych przez stronę rosyjską.

W 1997 roku, na szczycie NATO w Madrycie zaproszono byłe kraje bloku radzieckiego do przyłączenia się do Traktatu Północnoatlantyckiego. 

Kolejny raz deklaracje z 1990 roku zostały złamane i to wielokrotnie, przez wejście do NATO Czech, Węgier i Polski w 1999 roku, Bułgarii, Estonii, Łotwy, Litwy, Rumunii, Słowacji i Słowenii w 2004 roku; Albanii i Chorwacji w 2009 roku; Czarnogóry w 2017 roku; oraz Macedonii Północnej w 2020 roku.

Brak stanowczej reakcji ze strony Rosji spowodował, że NATO rozzuchwaliło się i zapędziło tak dalece, że już nawet nie bierze pod uwagę żadnego stanowiska Rosji.

Obecne próby wprowadzania cichaczem do NATO Ukrainy i Gruzji to już zbyt dalekie przekroczenie czerwonej linii nakreślonej przez Moskwę.

Jak bardzo zmienia to bezpieczeństwo Rosji nie trzeba nikomu tłumaczyć. Jeszcze nie tak dawno dystans obu bloków militarnych odległych od siebie liczony był w tysiącach kilometrów, by dziś ten dystans skurczył się w niektórych miejscach do kilkudziesięciu kilometrów.

Ukraina była ogłupiana i podpuszczana przez zachód do wojny z Rosją przez wiele lat. Od lat wojska ukraińskie były szkolone i po cichu doposażane przez kraje NATO głównie Wielką Brytanię i USA.

Na Ukrainie zainstalowali się nie tylko amerykańskie i brytyjskie businessy, ale także i wszelkiej maści zbrodniarze pracujący nad depopulacją i zniewoleniem świata.

Ukraińskie podziemne laboratoria były wykorzystywane do wytwarzania nowych wirusów zdolnych do unicestwiania zarówno płodności kobiet i mężczyzn jak również przyśpieszonych zgonów mających w efekcie zredukować populacje ludzką na świecie do 500 milionów ludzi.

Wkroczenie wojsk rosyjskich na Ukrainę zaburzyło i zdezorganizowało wszystkie tak niemal doskonale opracowane technologie i plany zmierzające do globalnego ludobójstwa.

To właśnie spowodowało, że dziś Rosja nie tylko mierzy się z Ukrainą i NATO, ale i całym mafijno-zbrodniczym układem świata przestępców, zmierzającym do niewyobrażalnych zbrodni jakie stoją u drzwi ludzkości.

Nie jest to tak, że Rosjanie podjęli walkę ze światową bandyterią i wkroczyli na Ukrainę właśnie z tych powodów, bo ich działania militarne są obliczone wyłącznie na własne korzyści i bezpieczeństwo.

Zaburzenia dotyczące globalnej zbrodni na ludzkości są jakby jedynie odpryskiem tego, o co Rosja upomniała się dziś militarnie.

Dalsze wywody psychopatycznego bajkopisarza nie są godne uwagi, bo są jakby wierną kopią odwróconego ogonem kota. Ile razy się tam nie zajrzy to widać tylko dwa elementy. Ogon i to co spod niego wyziera. Ileż można na to patrzeć i to analizować?

Cała sprawa rozbija się o to, że NATO jako pakt obronny nie ma w swojej deklaracji interwencji zbrojnych w dowolnym miejscu i czasie, z dowolnego powodu ale art5. NATO-wskiego traktatu mówi o solidarnej obronie napadniętego członka NATO.

Tymczasem Ukraina nie należy do tego paktu obronnego a całe NATO i Zachód czynnie włączyło się do wojny, która właśnie z ich inspiracji musiała na Ukrainie wybuchnąć.

Nie wiemy tylko do końca, kto z decyzyjnych osób zachodniej koalicji przeciw Rosji i do jakiego stopnia, może mieć defekt mentalny tak dalece idący, żeby spróbować konflikt Ukraiński rozwiązać totalną wojną nuklearną.

Załóżmy, że NATO nie zainterweniuje w wojnie na Ukrainie i pozwoli Putinowi zająć zarówno Ukrainę, jak i Mołdawię. Co będzie dalej?

„Starcie z NATO i tak jest nieuniknione – odpowiada polityczny gawędziarz - I lepiej jest przyłączyć się do tej bitwy już na Ukrainie, przybywszy na pomoc walczącej armii ukraińskiej, niż czekać na jej klęskę i podejście wojsk rosyjskich do granic Rumunii”.

No proszę. Pan Felsztyński proponuje i zachęca by NATO całą swoją potęgą zaangażowało się w wojnę z Rosją, na terytorium Ukrainy, tylko nie wyjaśnia nam na jakiej podstawie i z jakiego powodu NATO (pakt obronny) miałby przejść do ofensywy przeciw Rosji w konflikcie, w którym NATO nie jest stroną.

„Putin może albo wygrać tę walkę, niszcząc Ukrainę i naród ukraiński, albo przegrać. Ale żeby przegrał jak najszybciej i żeby zginęło mniej ludzi, a nie więcej, NATO musi interweniować po stronie Ukrainy”.

Komuś tu brakuje wyobraźni i nie wie, że tak podjęte działania mogą być początkiem końca wszystkiego? Człowiek, który formułuje takie tezy, nie może być zdrowy na umyśle. 

Kiedy wojna przybierze swój ekstremalny przebieg, nie będzie mniej ofiar ani po stronie Rosjan ani po stronie zachodu, bo skutkiem takiej wojny będzie totalne unicestwienie wszystkiego.

Wiadomo, że rządy niemal wszystkich państw mają przygotowane podziemne schrony na wypadek wojny nuklearnej, ale do tych schronów i podziemnych miast zejdą wyłącznie zbrodniarze, którzy do atomowej zagłady doprowadzili.

Ile czasu da się przeżyć pod ziemią jak dżdżownica? 40 lat? 100 lat? a przecież i tam potrzebne będą jakieś warunki by przeżyć. Potrzebna będzie woda, energia i żywność, której nie da się zgromadzić na zbyt długo.

Cała reszta na powierzchni ziemi zostanie unicestwiona i albo odparuje w przestrzeń kosmiczną albo w cierpieniach kończyć będzie życie z chorobami popromiennymi…

Ale przecież my nie mamy za zadanie wyleczyć Putina. Trwa wojna. Od 24 lutego mamy za zadanie go zniszczyć. Aby wykonać to zadanie, nie potrzebujemy dokładnej diagnozy medycznej stanu zdrowia Putina, mówi Felsztyński.

Zanim Putina zniszczy Felsztyński to ostatni robak przełknie ostatni kęs tego psychopaty, geniusza, specjalisty od Rosji i szaleństw Putina, bo to tak wyspecjalizowali się już psychopaci, że są w stanie wygrywać wojnę nuklearną bez jakiegokolwiek uszczerbku na własnym umyśle.

Nikt prawdy o Ukrainie do dziś nie powiedział. Jest tylko opisywany i pokazywany maleńki epizod tej wojny od strony interesów Ukrainy i tej bandyterii która do tej wojny parła i doprowadziła, ale prawdziwych powodów i celów tej wojny jaka się toczy na Ukrainie, żadna ze stron jak na razie nie ujawnia.

To nie Putina należy się bać, ale takich niezrównoważonych psychicznie i emocjonalnie szaleńców jak Felsztyński, który odkrył w sobie nie tylko cechy proroka, ale i zbawcy wolnego od rozumu świata.

Cały potok nienawiści wylewający się z każdego niemal zdania na Rosjan i na Putina nikomu nie przeszkadza. Nikt nie protestuje przeciw tej nienawiści i tej mowie nienawiści, która wyziera niemal z każdego zapisanego wyrazu. Tu mowa nienawiści jest OK, bo punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.


Ocena: 1 0
Głosów: 1
1124 odsłon