ZALOGUJ SIE UKRYJ PANEL
logo

Czwartek 11 Sierpień 2022 r.

NARODOWIEC

Andruszkiewicz w tv Republika: „Nie będziemy prosić o KPO za wszelką cenę”


„Facet został wybrany glosami 4%. Przecież to jaja. Jakby nie kariera partyjna to do garnka nie miałby co włożyć i wtedy śpiewałby inaczej.” -Tak skomentował ten wywiad jeden z internautów.

Już blisko dwa lata Komisja Europejska gra na nosie polskiemu rządowi raz obiecując wypłatę pieniędzy z KPO dla Polski, drugim razem wstrzymując wypłatę. Jednocześnie KE przestawia Polakom meble jak tylko chce nie stosując nawet metody kija i marchewki, ale samego kija.

Zgodę na "pieniądze za praworządność" wyraził nie kto inny jak Matołusz Morawiecki na szczycie RE w grudniu 2020r. Strategię ówczesnych negocjacji budżetowych opracowywali wspólnie panowie Kaczyński, Orban i Morawiecki. Rozmowy w tej sprawie toczyły się 8.12.2020r, w Warszawie.

„Myślę, że jesteśmy w o tyle komfortowej sytuacji, że nawet jeśli tych środków nie otrzymamy, to polski budżet jest w tak dobrej kondycji, że nic złego się nie stanie. - ocenił sekretarz stanu w KRRM Adam Andruszkiewicz na antenie Telewizji Republika.

Minister skomentował w ten sposób nieustanną batalię o unijne środki w ramach KPO na linii Warszawa-Bruksela. Ostatecznie Jarosław Kaczyński, o stosunkach polsko-unijnych powiedział „dosyć tego dobrego”.

Redaktor Katarzyna Gójska najwyraźniej nie zrozumiała tej wypowiedzi Prezesa, bo zapytała Ministra Andruszkiewicza, jak należy to rozumieć.

„Myślę, że ciężko byłoby te słowa rozumieć jako słowa krytyki naszego rządu. Do tej pory Polska dosyć delikatnie obchodziła się z Brukselą. Dzielnie znosiliśmy poniżenia czy ataki słowne (...).

Można wymienić tu również ingerencję polityków unijnych w polską politykę. Przykładem są chociażby marzenia Ursuli von der Leyen o Donaldzie Tusku w roli premiera” - przyznał Andruszkiewicz.

Jak można dzielnie znosić poniżenia, kiedy każde poniżenie kogokolwiek jest zawsze hańbiące dla poniżanego? Dzielnie to można przeciwstawiać się poniżeniom a nie poniżenia znosić.

„Bruksela nie dotrzymuje umów, jakie zawarła z polskim rządem. Efektów rozmów, ustaleń nie ma” - dodał.

Kolejny słowotok płynie w Polskę tym razem od ministra Andruszkiewicza. Efekty są.

Efektem jest już spłacanie przez Polskę pożyczek zaciągniętych przez UE, efektem tych rozmów i ustaleń jest utrata kolejnej części naszej suwerenności, efektem są kary naliczane przez UE, zamykanie polskiej gospodarki, przymus szerzenia zboczeń, bieda w domach, niewolnictwo w pracy i na ulicach, drastyczny spadek poziomu życia Polaków.

-„Być może cierpliwe znoszenie pewnych działań podejmowanych przez rożnych unijnych urzędników było błędną strategią. Może od początku nie trzeba było tego znosić, a konsekwentnie stawiać czoła kolejnym żądaniom UE” - dopytała prowadząca.

„Polska jest zawsze przedstawiana w mediach sprzyjających opozycji jako kraj, który najbardziej stawia się unijnym urzędnikom. My na pewno nieraz prowadziliśmy twardszą politykę niż pozostałe kraje członkowskie, ale pewnie dałoby się jeszcze twardziej” - mówił minister.

Niestety, ale minister Andruszkiewicz sam sobie zaprzecza. Z jednej strony mówi o cierpliwym znoszeniu poniżeń i zaraz te cierpliwe znoszenie poniżeń nazywa twardą polityką.

„A może być jeszcze bardziej twarda Polityka” jak powiedział minister, co oznaczać może już tylko koniec III Rzeczpospolitej. To jest przerażające jak niekompetentni ludzie dzierżą w swoich rękach władzę nad nami. 

Takich ludzi nie tylko nie wolno już więcej wspierać i wybierać, ale wręcz trzeba się ich bać i jak najdalej trzymać od jakichkolwiek decyzji mających wpływ na nasze życie.

„Mimo wszystko, weto nie zostało zastosowane” - zaznaczyła red. Gójska.

Moim zdaniem prezes Kaczyński dał jasno sygnał, że na więcej się nie zgodzimy, dajemy ostatnią szansę. Wydaje mi się, że KE postąpi mądrze i się zreflektuje. (…) - mówił sekretarz stanu w KPRM. Dziś ustami Adama Andruszkiewicza rząd stara się wyjść z twarzą, ale ta twarz jest już tak obrzydliwa, że nie da się na nią patrzeć.


Premier nie umył zębów ?

Redaktor przypomniała również politykę byłej kanclerz Niemiec - Angeli Merkel, która za swoich rządów zapraszała migrantów i wtedy reakcja była inna.

Różnica w podejściu do wojny na Ukrainie pomiędzy Polską a innymi państwami UE polega na tym, że pozostałe kraje UE w pierwszej kolejności dbają o swój kraj i swój naród, natomiast polski najemny rząd wykorzystując wojnę na Ukrainie pozbawił Polaków ich konstytucyjnych praw, nadając poza konstytucyjne uprawnienia uchodźcom z Ukrainy.

Prowadząca program zapytała również o to, czy jeśli nie otrzymamy środków z KPO, będziemy musieli spłacać pewnego rodzaju odsetki - właśnie na tę pożyczkę.

„Myślę, że nie ma szans, żebyśmy się zgadzali na tego typu perspektywy, że nie dostaniemy pieniędzy, a będziemy musieli to spłacać. (…) Jeśli ich nie otrzymamy, będziemy szukać tych pieniędzy gdzie indziej. Nie ma opcji, że będziemy prosić o te pieniądze za wszelką cenę” - podsumował Adam Andruszkiewicz.

To Polacy już znają. Jak nie ma pieniędzy w budżecie, to są tylko dwa wyjścia i oba wykorzystywane w tym samym stopniu przez obcych najemników sprawujących rządy w Polsce. 1. Włożenia rządowych łap do kieszeni Polaków  2. Zaciąganie pożyczek u lichwy.

Kiedy PIS objął władzę w 2015 roku nastąpiło nagłe wstawanie z kolan ustami Premier Beaty Szydło. Potem dokonano zmiany Premiera i po powstaniu z kolan rząd natychmiast upadł przed Brukselą na pysk.

Najpierw upoważniliście brukselskich urzędasów do gnębienia Polski oddając im kolejne kompetencje polskiego państwa a teraz nie będziecie zważać na to co robią.

Konsekwencje takiego stanowiska będą zgodne z waszymi upoważnieniami jakie przekazaliście Brukseli i oto wam chyba chodziło, żeby już tę Polskę dobić po odebraniu Państwu Polskiemu suwerenności a następnie po odebraniu Polakom ich państwa.

Teraz brukselski kołchoz widzi, że brak wam i honoru, i kręgosłupa i już nawet nie pyta Was o zdanie, tylko potrąca sobie coraz to nowe kary nakładane na POLAKÓW.

Z KPO zostało nam jedynie, żyrowanie pożyczek dla innych. PIS owi zostały już tylko słowa o jakimś wetowaniu, bo wszystko co pozbawia nas skutecznego weta podpisaliśmy i zostało to ratyfikowane przez pozbawiony świadomości i dobrych intencji Sejm. Ostatnio minister Moskwa zgodziła się również na brak jednomyślności.

Odsetki od kredytów zaciągniętych przez UE z których korzystają wszyscy z wyjątkiem Polski już spłacamy. Niech pan minister zapyta panią od finansów, ile już przelała.


Gdyby podsumować tylko to co Polska wpłaciła już do UE i podzielić na obecne społeczeństwo to wyjdzie, że każdemu z nas od początku członkostwa, Unia odebrała około 14 tysięcy zł. Zanim Unia się rozpadnie, Polakom zostanie już tylko 500+ i 13 emerytura. Jak długo to się utrzyma przy obecnej strategii dobijania państwa nikt nie jest w stanie przewidzieć.

Być może w XXI wieku Polska stanie się krajem dzikiego wschodu, ale na taki sukces jaki stał się udziałem USA na fundamentach dzikiego zachodu raczej nie mamy co liczyć.


Ocena: 2 0
Głosów: 2
1126 odsłon