Tytuł - antydotum.pl
ZALOGUJ SIE UKRYJ PANEL
logo
Sobota 4 Maja 2024

Jagoda

Wiek XXI, od kiedy tylko się zaczął, od razu zaznaczył się wysypem ścierwomediów, których jedynym zadaniem było otępianie społeczeństw, opiłowywanie ludzi tak, aby kiedy nadejdzie czas depopulacji świata, mogła się ona dokonać w możliwie najkrótszym terminie i bez sprzeciwu.

Prawda stała się zbrodnią, piękno szkaradztwem, miłość przekleństwem, tożsamość brzemieniem, tradycja zakałą, dobro klątwą, normalność wrogiem ludzkości.

Globalni bandyci, którzy okradali ludzkość przez wieki z jej dorobku, budowali swoje fortuny z krwi i potu miliardów ludzi na ziemi, uczciwie pracujących na swoje życie. 

Jednakże na drodze bandytów stał Chrystus, Bóg przede wszystkim katolików z którym nie dało się nic zrobić wiec postanowiono zamordować go po raz drugi.

Maleńkimi kroczkami, które trudno było rozeznać, najpierw usunięto z przestrzeni publicznej Boże Narodzenie, które dość szybko zamieniono na „Greetings Season”.

Nikt nie powiedział, że „Greetings Season” nie zbawia a wprost przeciwnie unicestwia.

Unicestwia przede wszystkim relacje pomiędzy Bogiem a człowiekiem, a następnie rujnuje relacje rodzinne i między ludzkie a co za tym idzie okres świąteczny, zamiast nadzieją staje się czeluścią, w której wszystko przepada.

Podmienili nam Boże Narodzenie z Chrystusem, na Boże Narodzenie i podają nam do czczenia jakiegoś renifera z czerwonym nosem i naćpanego faceta w czerwonej czapeczce, który wynagradza zdeprawowane bachory prezentami, aby mogli się w tym swoim otępieniu utrwalać i rozwijać.

Girlandy, wianki na drzwiach, udekorowane drzewko, jemioła, kartki z życzeniami, kolędy, pieczenie kasztanów w kominku, oraz wiele innych tradycji, ma zastąpić istotę tego święta i stworzyć iluzję uczucia ciepła i radości u tych, którzy je tylko tak obchodzą.

Podobnie przerobili nam Wielkanoc, Święto Zmartwychwstania Pańskiego na zajączka, jajka i bazie…

Istota naszej wiary została nam odebrana urzędowo w oparciu o prawo, jakie specjalnie w tym celu zostało uchwalane na przestrzeni lat.

Później było już coraz łatwiej i usunęli z przestrzeni publicznej 10 przykazań, wyrugowali ze szkół religię, zakazali Krzyża i modlitwy nawet we własnym domu i w myślach.

Równolegle do tych restrykcji zintensyfikowali w Seminariach Katolickich deprawacje diakonów, rozwiązłość moralną i relatywizm wiary, co w konsekwencji dotknęło nas samych i zrodziło u wielu zwątpienie.

Wszystko to sprawia, że człowiek pozbawiony wnętrza duchowego cofa się zwolna najpierw do stadium zwierzęcego a następnie już tylko do jakiejś biomasy, którą można zagospodarować zgodnie z ekonomią…

Uwieńczeniem tych zabiegów stała się apostazja, którą wygrzebano z kodeksu kanonicznego i przy uporczywej narracji antykatolickich łżemediów i lewactwa, kusi się wyznawców Chrystusa do zdrady, co w konsekwencji prowadzi do pozbawienia siebie zbawienia.

Wychowałem się w rodzinie, która każdego roku uroczyście celebrowała święta, będące dla nas dużą i ważną uroczystością. Dbaliśmy bardzo o to, aby żadna z tradycji i żaden zwyczaj symbolizujący te święta, nie został pominięty.

Gdy nadchodził dzień 24 grudnia, nasze podniecenie wzmagało się z każdą upływającą chwilą. Zgodnie z naszym zwyczajem, rodzice, zanim posłali nas na spoczynek, przygotowywali czarną kawę dla Świętego Mikołaja.”

„Zawsze zastanawiało mnie, skąd wiedzieli o tym, że tak jak i oni, Święty Mikołaj pije czarną kawę bez cukru. Po ułożeniu się do snu w Wigilię, nie potrafiłem zasnąć z ciekawości, co Mikołaj przyniesie mi w prezencie”.

Tak oto globalni zbrodniarze, po obrobieniu już nas wszystkich z naszych dóbr materialnych, okradali nas z naszego bogactwa duchowego a także nasze dzieci, wnuki i wszelkie następne pokolenia.

Początkiem tej zbrodni było narzucenia nam siłą zasad tolerancji i odebranie nam praw do własnej oceny życia jakie nas otacza.

Boże Narodzenie to wspaniałe święto, skupione na wzajemnym obdarowywaniu się prezentami, zjazdach rodzinnych i towarzyskich, muzyce, dekoracjach, stołach pełnych jedzenia, oraz kolęd śpiewanych w całym sąsiedztwie.

Wszystko to ma być świętowaniem Narodzin Chrystusa, ale czy jest to prawdą?

Jagoda nasączona bełkotem lewackich łżemediów, wbrew samej sobie uznała, że ona nie będzie już należeć do grona chrześcijan i przepisze się teraz tylko do LGBT i ku ku.

- Weszłam do zakrystii i pierwsze, co usłyszałam od księdza to, że nie mówi się "dzień dobry", tylko "niech będzie pochwalony Jezus Chrystus". No to odpowiedziałam: ale ja Jezusa nie chwalę, nie wierzę w niego.

Jagoda przyszła do zakrystii nie po to by szukać prawdy, ale po to by zbezcześcić to, co i dla niej jeszcze nie tak dawno było święte.

To nie jest tak, że Jagoda przyszła na świat w drodze ewolucji i jako już dorosła osoba upomina się o swoje ateistyczne życie, ale Jagoda przyszła na świat w akcie stworzenia i wzrastała w Duchu Świętym do czasu, kiedy na jej drodze stanęło zło.

To była rozmowa duchownego z dorosłą kobietą, kobietą upadłą, która tak naprawdę nie wie, dlaczego w ogóle wybrała się do kościoła na tę rozmowę.

Kiedy w końcu usiedliśmy przy stole i powiedziałam, po co przyszłam, proboszcz poczuł się zażenowany. Mam 40 lat, a zostałam zbesztana jak mała dziewczynka, która "nic z życia nie rozumie" i której "coś się wydaje" - opowiada Jagoda, która dokonała apostazji.

Jagoda dokonała apostazji w wieku 40 lat. Mówi, że ta decyzja przyniosła jej ulgę i że nigdy nie miała wątpliwości co do tego, czy postępuje słusznie.

Nie mogło być inaczej, bo Jagodzie nie tyle dokuczała przynależność do kościoła co bezustanne wyrzuty sumienia na skutek życia jakie postanowiła wieść.

Mówi, że jest niewierząca od wielu lat, a na mszy bywa wtedy, gdy uczestniczy w pogrzebie kogoś z rodziny, ale gdyby rzeczywiście była nie wierząca, to żaden akt apostazji nie byłby jej do niczego potrzebny.

Po co zatem Jagoda w ogóle przychodzi w tych wyjątkowych uroczystościach do kościoła i uczestniczy w czymś co jest dla niej brzemieniem? …

Jej życiowy zwrot, także nie wziął się znikąd, tylko został jej przeszczepiony przez lewackie środowisko, którego jak się wydaje najważniejszym zadaniem jest pozbawienie całego narodu Polskiego jedynej obronnej ręki jaką jest Bóg.

I to się dzieje każdego dnia

Jagoda ma 40 lat, partnera i dwa koty. Ślubu nie planuje, choć rodzina regularnie dopytuje: to na kiedy mamy szykować koperty? Ale ona odpowiada wtedy: koperty chętnie przyjmiemy, ale wesela nie będzie.

Tak oto Jagoda zamienia miejscami naturalną hierarchię, gdzie człowiek zajmuje szczególne miejsce wśród stworzeń.

Dla Jagody najważniejszy staje się partner, z którym tak jak ćpuny uprawiają marihuanę tak i ona uprawia seks i dwa koty w miejsce dzieci, które można zarówno bezkarnie kopnąć jak i pogłaskać.

- Pochodzę z małej miejscowości na Podhalu, gdzie jeszcze ciągle obowiązuje przeświadczenie, że największym życiowym osiągnięciem kobiety jest wyjście za mąż i założenie rodziny - opowiada.

Ta kobieta nie zdaje sobie sprawy z tego, jaka to jest do bólu prawda i jak ta prawda czyni każdego człowieka wolnym.

W Polsce są setki tysięcy szczęśliwych małżeństw i rodzin których udane życie jest nie powtarzalne i jedyne w swoim rodzaju.

Mamy zatem tysiące szczęśliwych rodzin i Jagodę z partnerem i dwoma kotami.

Różnica jest widoczna gołym okiem.

Jagoda mówi, że jest niewierząca od wielu lat, ale nie mówi prawdy o tym co sprawiło, że utraciła wiarę. Nawet na ślub do kościoła nie wchodzi, gratulacje składa po mszy.

- Kiedy byłam młodsza, nie wchodziłam w takich sytuacjach do kościoła, tylko stałam przed budynkiem - opowiada. - Zawsze była o to awantura. 

I tu właśnie objawia się już w całości przyczyna utraty wiary odarta z łgarstwa i ściemy, objawia się tak, jak poranek objawia dzień.

Denerwuje ją instytucja kościelna, ale nie denerwuje jej grzech, dla którego to właśnie dokonała apostazji, by uwolnić się od wyrzutów sumienia jakie oplotło jej życie.

Sumienie stało się główną przyczyną dokonywania apostazji wśród zdegenerowanych rzesz pokoleń wyprodukowanych przez międzynarodowe i rodzime lewactwo.

Z czego mam się spowiadać? Mam księdzu opowiadać, że żyje z partnerem bez ślubu, uprawiam seks, biorę pigułki antykoncepcyjne?

Tak .. Jagoda nie doświadcza przeżyć erotycznych, Jagoda uprawia seks z partnerem i jeśli trzeba będzie zażyje ona tabletki dzień przed, dzień po i na kilka dni do przodu, nie oglądając się na konsekwencje jakie niechybnie nadejdą po tego rodzaju bezmyślności.

Bez wahania dokona dzieciobójstwa, bo przecież Jagoda po to dokonuje aktu apostazji, żeby jej sumienie nie stawało na drodze do uprawiania seksu bez żadnych obciążeń moralnych.

Jagoda adoptowała koty, bo własne dzieci to pasożyty karmiące się w jej organizmie tym, co ona by chciała zatrzymać dla siebie.

Do tego, Jagoda jest nowoczesna i pełna tolerancji, z wyrozumiałością podchodzi do wszelkich zboczeń, wynaturzeń i dewiacji.

To jest jej tlen. Jagoda ma dziś 40 lat i nie zastanawia się nad tym co będzie, kiedy będzie miała 70 lub 80 jeśli już w ogóle dożyje 50 tki…

Jagoda będzie wolna od zabobonów i będzie spełniać się w życiu po swojemu na pełnym luzie i bez jakiekolwiek odpowiedzialności. To właśnie do tego był jej potrzebny ten akt apostazji.

Partner Jagody pochodzi z Warszawy, apostazji dokonał rok wcześniej.

Z jakim przystajesz takim się stajesz, a więc gdzie tu jest decyzja Jagody? Dokonała aktu lekkomyślności, bo jej partner, dzięki któremu może połykać pigułki dzień przed i dzień po dokonał takiej apostazji.

Partner dokonał apostazji z tych samych powodów co Jagoda. Przy całej swojej tolerancji nie jest w stanie zaakceptować żadnych zasad, które ograniczały by jego uprawianie seksu nie tylko z Jagodą.

W jego przypadku sprawa była prosta, ograniczyła się do jednej wizyty w parafii na Żoliborzu, gdzie został ochrzczony.

Partner złożył oświadczenie w trzech kopiach, ksiądz spytał go o powody tej decyzji, ale wiedział, że nie ma o czym dyskutować.

Wiedział, że ma do czynienia z degeneratem, który przyszedł załatwić konkretną sprawę i jedyne co jeszcze mógł dla niego zrobić to nad nim zapłakać.

W październiku Jagoda pojechała do rodzinnego domu na weekend, usiadła wieczorem z mamą w kuchni i powiedziała: odchodzę z Kościoła, nie przeciw tobie, ale dla siebie.

- Mama nie zrozumiała. "Jak odchodzisz, dokąd, dlaczego?". - opowiada. - Musiałam wytłumaczyć, na czym polega apostazja, jak się jej dokonuje.

Jagoda zaczęła wiec tłumaczyć własnej matce coś, o czym sama nie miała i nie ma najmniejszego pojęcia. Wybełkotała jakąś wchłoniętą podczas uprawiania seksu mantrę o szkodliwości wiary, której trzeba się koniecznie pozbyć.

Podobnie też postąpiła z księdzem, od którego oczekiwała przyjęcia apostazji.

- Powiedziałam mu: proszę sobie doczytać, jak taka procedura powinna wyglądać, wrócę za miesiąc, powtórzymy to.

Jagoda nie prosiła o nic, ona przyszła z poleceniami dla kapłana, dla którego pomimo pełni tolerancji, nie znalazła odrobiny szacunku. -Nie zdołał się nawet ze mną pożegnać, mówi z wyraźną satysfakcją Jagoda.

- Mama nie rozumiała, że dla mnie to było po prostu ważne, że ja tego potrzebowałam dla spokoju sumienia - tłumaczy 40-latka.

- Chciałam potwierdzenia, że już do tej instytucji nie należę, że nie ma mnie w jej księgach i spisach.

-Tego ostatniego nadal nie jestem pewna. Ale nie będę się upierać i szukać. Wystarczy mi, że ostatecznie ksiądz przyjął moje oświadczenie.

Tymczasem, gdyby te księgi i spisy wypalić nawet kwasem solnym, to Jagoda faktu jaki miał kiedyś miejsce, nigdy się nie pozbędzie. To co przeszło do przeszłości, jest już niezmienne, trwałe i wieczne.

Jagoda do ostatniego tchnienia będzie tą, która dla rozwiązłości i pychy pozbawiła się nie tyle członkostwa w kościele co zbawienia.

To ona sama z wolnej woli jaką otrzymała od Boga wyrzekła się najcenniejszego daru jaki może otrzymać człowiek.

Apostazja Jagody nie przebiegła w warunkach, które można byłoby nazwać przyjaznymi czy komfortowymi i odbiła się na całej jej rodzinie.

- Tak jak obiecałam proboszczowi, wróciłam cztery tygodnie później. Podsunęłam mu wydrukowane oświadczenia. Musiałam go "przycisnąć", że przecież właśnie ma dyżur w kancelarii dla wiernych, że przyszłam jako parafianka...

Tak się jednak złożyło, że Jagoda jak sama oświadczyła na piśmie nie należy już do wiernych, więc ksiądz nie powinien jej wpuścić do kancelarii, która jest właśnie dla wiernych.

I w końcu nie przychodzi jako parafianka, bo Jagoda jako lewacki odszczepieniec z parafią nie ma od dawna nic wspólnego.

Księdzu nic innego już nie pozostało jak tylko doprowadzenie do końca tej żenującej sytuacji i oświadczenie przyjął.

Musiałam się tylko upewnić, że wysłał je do kurii, bo temu księdzu już w nic nie wierzę.

Nagle Jagoda zarzuciła księdzu brak miłości bliźniego, ale Jagoda nawet w Wikipedii nie zapoznała się z tym, kim jest bliźni i co to jest miłość.

Jagoda uprawia seks z partnerem, łyka tabletki przed i po, karmi koty i na wiedzę czasu już jej nie starcza.

- W tym roku wizyta duszpasterska u moich rodziców przebiegła w fatalnej atmosferze, a proboszcz zachowywał się tak, jakbym umarła. - śmieje się Jagoda. - Może i dla mojej mamy tak byłoby lepiej, bo zachowuje się tak, jakby mnie nie było.

Życia każdego dnia, ubywa nam po niezauważalnym kawałku.

Wśród milionów ludzi na tym świecie dzieją się różne losowe przypadki, które potrafią całkowicie przemeblować życie każdego.

Śmiech Jagody nosi cechy demoniczne i tylko trzeba by było się tu zatrzymać i pomyśleć, co by było gdyby Jagodzie przytrafiło się coś tragicznego i musiała by, konać z wolna każdego dnia z pełnią świadomości.

Kto by się nią lepiej zajął partner, te dwa koty które dokarmiane tuczyły się pod jej ręką aż do kalectwa, czy ta jej staroświecka matka.

Czy Jagoda wówczas także była by w stanie śmiać się z identycznym zapałem z jakim śmiała się z troski własnej matki?

Apostazja to dobrowolne, świadome i całkowite wyrzeczenie się wiary.

Dokonuje się jej za pomocą specjalnej procedury, polegającej na złożeniu oświadczenia woli o wystąpieniu z kościoła. Może to zrobić jedynie osoba pełnoletnia.

- Do Kościoła wchodzi się wraz z przyjęciem chrztu, a ponieważ skutków chrztu nie da się unicestwić, nie da się tak naprawdę "wystąpić" z Kościoła - mówił ks. dr hab. Piotr Majer. - Można zerwać z nim widzialne, formalne więzy, ale nie da się zniweczyć miłości Chrystusa, który nabył nas własną krwią (zob. Dz 20, 28).

Nie można zatem mówić o absolutnym odejściu ochrzczonego od Kościoła.

Jagoda mówi, że mimo tego, że bliscy się na nią obrazili, swojej decyzji nie żałuje. Wręcz przeciwnie wszystko, co się wydarzyło w ciągu ostatnich trzech miesięcy, utwierdza ją tylko w przekonaniu, że postąpiła słusznie.

Jagoda dziś ma 40 lat jest zdrowa, uprawia seks, połyka pigułki, jest wolna, bo już wypisała się z kościoła i nie musi przejmować się 10 przykazaniami Bożymi.

Takich jak Jagoda jest coraz więcej i coraz częściej stają sobie na kolizyjnej drodze. W codziennych wiadomościach czytamy coraz więcej o przypadkach gwałtu dokonywanego na Jagodach, kradzieżach, morderstwach i bezkompromisowej pogardzie i dla człowieka i dla ludzkiego życia.

Kajetan P odsiadujący wyrok dożywocia za ubój swojej nauczycielki języka włoskiego, podobnie jak Jagoda nie chciał mieć z wiarą nic wspólnego i nie hamowany przez jakiekolwiek ograniczenia udoskonalał sam siebi i hartował się w zabijaniu.

Nie trzeba było powodu. Kajetan P zabijał dla samego zabijania, bo nie znał przykazania nie zabijaj i oprócz siebie samego nie znał innej wartości.

Tak też dzieje się i z innymi przykazaniami czego dobrym przykładem jest Jagoda, która właśnie dla uwolnienia się od własnego sumienia i Bożych praw dokonała aktu apostazji.

Czy Jagoda nareszcie dotarła do tego życia o jakim marzyła?

Wszystko wygląda na to, że horror dopiero teraz, zbliża się każdego dnia i tylko patrzeć, jak zapuka do drzwi Jagody.

Wtedy to, kiedy już nadejdzie, nawet nie będzie miała prawa westchnąć do tego, którego aktem apostazji wyrzekła się po wieczność.

W takim momencie nie będzie już czasu na zmianę swojego zdania i swojej decyzji. A Ewangelia uczy: „tam będzie płacz i zgrzytanie zębów”. Panny roztropne wzięły ze sobą nie tylko lampy, ale i oliwę…

Jagoda już teraz idzie przez swoje życie jedynie z apostazją, nie mając niczego na zapas. Jagoda i inne Jagody zdaje się, nie zważają na takie praktyczne zabobony i śmieją się sobie w twarz z demoniczną radością.

Na koniec więc, można by tu przetoczyć chyba najlepszą z możliwych mądrości, którą zrozumie każdy: Rób tak dalej i patrz końca.


Ocena: 25 0
Głosów: 25
1365 odsłon